Workout must have, czyli co zabrać na siłownię


Ze sportem jestem związana od lat. Ba, nie wyobrażam sobie za bardzo życia bez aktywności fizycznej. Najważniejszy powód to oczywiście utrzymanie (a nawet poprawienie) dobrej sylwetki. Drugi powód, to możliwość wyładowania wszystkich złości, i na przekór – źródło energii. Z koszykówki zrezygnowałam niestety już jakiś czas temu. Doszłam do wniosku, że moje stawy są już za stare, a kostki i palce nie wytrzymają kolejnych skręceń i zwichnięć. Został mi jednak fitness! Nie ma monotonii, wybór zajęć ograniczają tylko nasze możliwości i wytrzymałość, no i motywująca praca w grupie. Ostatnio jedna z koleżanek zapytała mnie co zabrać na siłownię. Po dobrych kilku latach na siłowni jestem w stanie stwierdzić, jakie rzeczy ułatwią nam ćwiczenia. Jeżeli nie jesteście pewni, co zabrać na siłownię – zapraszam do czytania dalej!

Ubiór i buty na siłownię

Odpowiedź na pytanie „co zabrać na siłownię” zaczynam od odparcia zarzutu, że na siłowni trzeba być cool, trendy i w modzie. Nic bardziej mylnego. Każdy może rozpocząć swoją przygodę z siłownią i fitnessem nie mając w szafie ubrań i butów topowych marek.

To jest sprawa drugorzędna i nie uzależniajcie od tego wyjścia na siłownię. Wystarczy zwykły t-shirt i dresy, aby zacząć. Kiedy już się wkręcicie – można zacząć mądrze inwestować, chociaż i to niekoniecznie. Jeżeli natomiast ktoś przychodzi na siłownię „powyglądać” i się pochwalić…no cóż, każdy ma swój cel w życiu.

Bez tytułu

1. Legginsy H&M // 2. Buty Nike (promocja 50%) z Zalando // 3. Koszulka H&M // 4. Butelka filtrująca Brita // 5. Ręcznik z mikrofibry Decathlon// 6. Chusteczki do demakijażu Nivea

Trochę już ćwiczę, i doszłam do wniosku, że dobór właściwego obuwia i stroju jest ważny, co nie znaczy, że musicie wydać na niego miliony. Przede wszystkim ważne jest wygodne obuwie – o tym jak je dobrać pisałam już tutaj. Ja swoje zawsze kupuję na promocjach. I z perspektywy czasu wiem, że lepiej jednak zainwestować troszkę więcej, poodkładać trochę dłużej i mieć buty na lata.

Po drugie, ubiór. Nie musicie się od razu zaopatrzyć w legginsy i topy najlepszych firm. Zwróćcie jednak uwagę, aby były z dobrego materiału, który wchłania pot, nie ociera i jednocześnie szybko schnie. Tą ostatnią cechę doceniam najbardziej – ubrania mają styczność z potem, a przy dłuższym używaniu i ciągłym praniu ważna jest ich żywotność.

Takie fitnessowe ubrania znajdziecie w najpopularniejszych sieciówkach, a ja swoje kupuję zawsze po promocyjnych cenach (w Reserved upolowałam za niecałe 5 dych, nie wspominając, że ostatnio kupiłam w Primark’u za 3 euro!). Trochę szkoda mi pieniędzy na fitnessowe ciuchy za setki złotych. Pamiętajcie – chcieć to móc!

Ręcznik na siłownię

Niestety, ale na siłowni będziecie się pocić, to nieuniknione. Nie ma nic gorszego niż zostawione po użyciu, zapocone sprzęty. Dlatego ja zawsze biorę ze sobą ręcznik z mikrofibry. Mam jeden do użytku na siłowni, którym się wycieram, a na końcu kładę na matę do ćwiczeń.

Drugiego natomiast używam po wyjściu spod prysznica. Nie ma lepszego wynalazku niż ten ręcznik! Zajmuje mało miejsca, szybko schnie i wchłania wodę jak szalony. Najlepsze rozwiązanie ever!

Najlepsze napoje na siłownię

Uzupełnianie płynów w trakcie treningu jest bardzo ważne, dlatego nigdy przenigdy nie zapominajcie zabrać ze sobą wody! U mnie woda to podstawa, niestety wszelkie izotoniki są dla mnie za słodkie i nie spełniają swojej roli.

Zamiast ugasić pragnienie, ciągle je czuję po tych słodkościach. Świetnym rozwiązaniem będzie bidon z filtrem – nawet jeśli zapomnicie zabrać wodę uratuje Was bidon.

Inne rzeczy potrzebne na siłownię

Konieczne pamiętajcie, aby zabrać ze sobą produkt do demakijażu. U mnie genialnie sprawdzają się chusteczki do demakjażu – są poręczne i lekkie, nie ciągam całej butelki z mleczkiem do demakijażu. Przydadzą się również produkty do mycia ciała i włosów, jakaś odżywka i balsam do ciała. Bez nich nie ruszam się z domu.

Podziwiam jednocześnie osoby, które nie myją się bezpośrednio po treningu. Rozumiem, że może mają blisko do domu, czy tak im wygodniej…ale nie, jednak nie rozumiem 😀 I na koniec najważniejsza rzecz – gumka do włosów!

***

Więcej wpisów fitnessowych znajdziecie w kategorii Get fit and healthy choices. Pamiętajcie również, że nie same rzeczy umilą Wam czas na siłowni, ale też odpowiednie zachowanie własne i innych osób, o czym przypominam tutaj. A Wy prowadzicie aktywny tryb życia? Lubicie ćwiczyć? Jak sądzicie, co jeszcze warto zabrać na siłownię? 🙂

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się ze mną skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (Kasia,KarolinaTwitter,Bloglovin’,Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images from: hm.com, www.zalando.pl, pexels.com (icon), www.decathlon.plwww.brita.plwww.drogerienatura.pl

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • Butelkę filtrującą można kupić sporo taniej z Dafi 🙂

  • Jestem zwolennikiem aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Uwielbiam szczególnie jazdę na rowerze po lesie i turystykę górską. Na siłownię nigdy nie chodziłem, ale planuję zacząć od jesieni. Twoje porady bardzo mi się przydadzą!

    • Bardzo nas to cieszy 🙂 Polecamy sie na przyszłość 🙂

    • Bardzo mi miło 🙂 Ja również uwielbiam ruch na świeżym powietrzu, ale jak piszesz – idzie zima i mniej sprzyjające warunki 🙂

  • Magdalena Baran

    na siłownię nigdy nie chodziłam ale ostatnio zaczynam o tym myśleć, może gdybym się zapisała zmobilizowałoby mnie to do regularnych ćwiczeń…jestem zielona w temacie dlatego post bardzo przydatny! jak już ruszę tyłek będę wiedziała co ze sobą zabrać:)
    ps w Oslo nie ma popisywania się strojem- tu jest po prostu czymś zupełnie normalym paradować np w legginsach 2XU za 500-800 zł xD ale jeśli założę zwykłe z h&m (nomen omen jedne z moich ulubionych) to nikt krzywo nie popatrzy- po prostu i tak nikt nie zwróci na mnie uwagi xD

    • To trzymamy kciuki za Twój debiut na siłowni! 🙂

    • Nie zawsze zakup karnetu mobilizuje, niestety 😉 Ale jeśli masz mażliwość zakupu miesięcznego (nie od razu np. rocznego) to polecam skorzystanie i sprawdzenie, czy siłownia „Ci leży” 🙂 legginsy za 800 zł. – szał 😀

  • Ręczniki z microfibry są znakomite!

  • Reczniki szybkoschnace sprawdzaja sie rowniez swietnie podczas podrozy 🙂

    Ja zawsze jeszcze mam przy sobie maly recznik, ktory biore ze soba na zajecia. Bez niego na spinningu wypocilabym kaluze wokol siebie 😀

    • W podróży również używamy tylko ręczników z mikrofibry, wszak miejsce w walizce bardzo cenne jest! 😀 Ja biorę ze sobą 2 ręczniki, jeden na zajęcia, drugi do wycierania po prysznicu 😉 Ale bardzo często ubieram też długie rękawy i nogawki, bardzo to pomaga w zachowaniu potu przy własnym ciele 😀

    • Też zabieram dwa ręczniki 🙂 Przykrywam nimi np. maty na których ćwiczę 🙂

  • Asia – Matka w Kratkę

    Gumka do włosów:) O niej zapominam najczęściej! A ręczniki szybkoschnące trzymam z rzeczami „podróżowymi” – ale może jest sens wyciągnąć je na fitness:)

    • Bez gumki ani rusz, niestety 😉 Ja używam je i w trakcie podróży i fitnessowo, nic się dziwnego z nimi nie dzieje, nie śmierdzą bardziej, mimo ciągłego używania 🙂

    • U mnie też królują podczas podróży 🙂

  • Bardzo trafne zestawienie, co do izotoników 😀 Najlepiej robić domowe : na 0,5 l wody: łyżeczka soli, łyżka miodu, cytryna lub trawa cytrynowa 🙂 Albo kilka daktyli, rodzynków tuż po treningu zjeść i będzie efekt podobny 🙂

    • Po treningu jak najbardziej, lubię coś przegryźć, ale nie przepadam ani za rodzynkami, ani za daktylami 😀 Na treningu tylko woda 😉

    • Zgadzam sie w 100% a przepis sobie zapisuje 🙂

  • Too nie dla mnie nie mam w poblizu ani jednej silowni a w dodatku z dzieckiem to juz wogole odpada 😉

    • U mnie w klubie są zajęcia również dla mam z dziećmi 😀

    • Można spróbować ćwiczyć w domu z maluchem 🙂

      • Hehe jakos ciezko mi sobie to wyobrazic 😀 Probowalam kilka razy, moja mala albo wchodzi pod nogi, albo lapie za nogi, albo skacze kolo mnie albo po mnie 😀 Masakra 😀 Strach zeby jej krzywdy nie zrobic 😀

  • Wszystkie rzeczy, które wymieniałaś jak najbardziej przydadzą się na siłowni.
    Taka butelka filtrująca to fajna rzecz, sama bym sobie taką kupiła 🙂

  • Dobre. Zwłaszcza że niektórzy zapominają ręczników…

    • Ale zapominają tych na siłownię czy tych do wytarcia się po prysznicu? A może obu? 😀 Ręcznik to bardzo ważna rzecz 😉

    • U mnie to pierwsza rzecz którą chowam do torby 🙂

  • Nie wiem, jak można na siłownię nie zabrać ręcznika – a niektórym zdarza się do notorycznie :O dyby zapomniał tego pod prysznic – trudno, jakoś się wytrze tym co miał na sali i potem wykąpie się w domu jeszcze raz… Gorzej jak ktoś mocno się poci i zostawia w takim stanie maszyny – potem aż strach tam siadać (przynajmniej ja się boję) 😛

    • Ja staram się zakładać długie rękawy i długie legginsy – to znacząco minimalizuje zostawianie swojego potu gdzie popadnie 🙂 I zawsze dezynfekuje sprzęty przed i po użyciu, niby jest obowiązek wytarcia sprzętu po użyciu ale nigdy nie wiadomo, kto tu był i czy na pewno to zrobił 🙂

      • Ja długie legginsy noszę zawsze, natomiast z górą różnie bywa. Na tych siłowniach, których byłam nie zauważyłam niczego, czym mogłabym sprzęt zdezynfekować, a sama nawet nie pomyślałam, żeby cokolwiek do tego ze sobą brać 🙂

        • Faktycznie brakuje takich płynów do dezynfekcji

          • Niestety… mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni 🙂

        • U mnie na szczęście nie było sytuacji, w której zabrakłoby takiego płynu i ręcznika papierowego. Przed zajęciami zawsze dezynfkuję matę, ciężarki i step 🙂

    • Mam bardzo podobnie 🙂

  • Ja jeśli chodzę rano to i owszem, bardzo lubię koktajle, zwłaszcza szpinakowe. Natomiast wieczorem nie jem już owoców, więc muszę wymyślać coś innego 🙂

  • Ja owoce tak jak Kasia jem do ok. 14 🙂