Uzależnienie od słodyczy – jak z nim walczyć?


Słodycze. Najpyszniejszy produkt, jaki człowiek kiedykolwiek wymyślił. Oczywiście nie lubię wszystkiego, nie przepadam za wiśniami w czekoladzie i marcepanem. I właściwie to chyba wszystko (straszne, wiem). Natomiast kocham czekoladę najbardziej na świecie i możliwe, że dałabym się za nią pokroić, choć nigdy jeszcze nie musiałam. Prawda jest niestety bardzo smutna, wszelkie słodycze to właściwie sam cukier z dodatkiem cukru, polany cukrem. I chyba wszyscy są świadomi faktu, że ten oto cukier nie jest dobry dla naszego zdrowia i figury, w nadmiernych ilościach. Jedna kostka czekolady jeszcze nikogo nie zabiła, ale jak poprzestać na jednej kostce? Zauważyłam też, że im więcej słodyczy jem, tym więcej mi się chce. Z całą pewnością stwierdzam – to uzależnienie od słodyczy. Jestem świadomym słodyczoholikiem. Czy są jakieś sposoby, aby poradzić sobie z tym słodkim uzależnieniem? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć poniżej.

Nie znam osoby, która nie lubiłaby słodyczy, choć słyszałam o takich, co na przykład nie przepadają za czekoladą (jak to możliwe?). Jedni wolą czekoladę i słodycz, drudzy przekąski słone, czyli chipsy, paluszki itp. Wszystko to wrzucam do jednego słodyczowego worka. Dlaczego sięgamy po słodycze? A no dlatego, że podnoszą nam poziom cukru we krwi, a więc organizm jest szczęśliwy. Uwalniamy hormony szczęścia i tadam, nie ma odwrotu. Słodycze kojarzymy z dobrym humorem i szczęśliwym ja. Należy jednak pamiętać, że jest to błędne koło – w chwilach kryzysu, obniżonego nastroju, zmęczenia sięgniemy po słodycze. A takie stany nie są wyjątkami, ale pojawiają się stosunkowo często. Co zrobić aby uwolnić się od tej słodyczowej spirali?

Wielkie czyszczenie magazynów

Po pierwsze, pozbądź się z domu wszystkiego, co uznasz za słodycze. I nie wmawiaj sobie, że możesz magazynować czekolady i paluszki w szafce, masz silną wolę i dasz radę. Nie tędy droga. Przy najbliższej okazji zmieciesz wszystko w ułamku sekundy.

Wiem co mówię, u mnie nie znajdziecie leżących w szafce słodyczy, po prostu jeśli coś jest w domu to muszę to zjeść. A więc, jeśli czegoś nie ma to tego nie zjem, a już na pewno nie będzie mi się chciało iść do sklepu. Uważam, że jest to najlepszy możliwy początek na ograniczenie ilości spożywanych słodyczy.

Kto daje i zabiera…

Pozbyliście się już wszystkich słodyczy, ale chwileczkę… organizm nadal domaga się czegoś słodkiego. Do tej pory dostarczaliście mu ogromną dawkę kalorii a tu nagle klops, nic, zero? Nie ma takiej możliwości. Nie możecie zabrać wszystkiego i nie dać nic w zamian. Musicie dbać o to, aby w Waszym domu zawsze były dostępne świeże owoce, orzechy, rodzynki, bakalie. Jest to najlepszy możliwy zamiennik słodyczy. Pamiętamy jednak  umiarze. Grunt to rozsądek. 

food-sugar-lighting-milk-large

Regularne jedzenie i picie wody

Aby nie mieć ochoty na słodycze, musicie pilnować, aby nie doszło do dużego spadku cukru we krwi. Najlepsze rozwiązanie to zbilansowana dieta i regularne posiłki. W biegu zawsze chętniej sięgniecie po słodkiego rogala, batona czy inne „zło”. Jeśli więc zaplanujecie swój dzień odpowiednio – nie będzie możliwości na zjedzenie byle czego.

Przy tym, pijcie dużo wody niegazowanej, która jest najlepszym nawadniaczem. Kolorowym napojom mówię stanowcze nie.

Domowe wypieki

Nie jestem też fanką absolutnego odcięcia się od słodyczowego świata. Natomiast staram się wymyślać domowe wersje słodyczy – są znacznie zdrowsze i mniej przetworzone. Zamiast zwykłego cukru możecie użyć suszonych daktyli (sprawdzają się fenomenalnie!), stewii, ksylitolu czy ostatecznie miodu. Ostatnio hitem w moim domu są babeczki fasolowe ale odsyłam Was do pozostałych naszych propozycji w zakładce Food.

Znajdziecie tam mnóstwo inspiracji, m. in. na chlebek bananowy, czekoladowy pudding chia, dyniowe babeczki, babeczki cukiniowe czy ciasto marchewkowe. Od razu uprzedzam głosy i argumenty, że przecież trzeba mieć na to czas. Nie, moi drodzy, nie trzeba. Zmieszanie składników zajmie Wam 15 minut, a pieczeniem zajmuje się piekarnik. Trzeba tylko chcieć!

Czytajcie etykiety!

Cukier czai się na każdym rogu. Nie znajdziecie go wyłącznie w słodyczach, ale we wszelkiego rodzaju sosach, ketchupach i innych gotowych produktach. Dlatego ja studiuję dzielnie etykiety w sklepach, przez co zakupy trwają odrobinę dłużej i mąż się denerwuje.

Ale jeśli zrobicie to raz będziecie już wiedziały, że tego czy innego produktu nie należy kupować. I co najważniejsze, przeczytajcie etykiety słodkich napojów. Mam nadzieję, że to skutecznie odwiedzie Was od ich kupowania. Sam cukier!

***

Wiem, że zrezygnowanie ze słodyczy nie jest łatwe. Uwierzcie, mówi to Wam słodyczoholik numer 1 w kraju. Najważniejsze to zdrowy rozsądek. Nie namawiam do całkowitego wykluczenia słodyczy, każdy z nas jest tylko człowiekiem. Jeśli jednak nie potraficie poprzestać na 1 czy 3 kostkach czekolady, nie sięgajcie po nią wcale. Zjedzcie banan czy garść orzechów.

Zauważyłam, że jeśli nie jem słodyczy w nadmiernych ilościach to nie chce mi się słodkiego za bardzo. Natomiast kiedy jem wręcz kilogramami, potrzebuję ciągle i więcej. W taki sposób przyzwyczaiłam organizm do ciągłego, wysokiego poziomu cukru we krwi. Karolina zrezygnowała ze słodyczy ponad dwa miesiące temu i stanowczo twierdzi, ze teraz zupełnie jej do nich nie ciągnie.

Detox nie jest przyjemny ale na pewno posłuży naszemu zdrowiu. Uzależnienie od słodyczy to poważny problem i nie należy go bagatelizować.  Jak wiadomo, moje ciało to moja świątynia. Więc dbajmy o siebie – nikt za nas tego nie zrobi 🙂 A Wy lubicie słodycze? Macie problem z jedzeniem zbyt dużej ilości słodyczy?

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się ze mną skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie, Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images from: pexels. com (1, 2)

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • uwielbiam słodycze. potrafię zjeść ich naprawdę dużo. na szczęście potrafię również przez dłuższy czas w ogóle nie mieć na nie ochoty.

    • Ja jakoś nigdy specjalnie z nimi nie przesadzałam ale kilka miesięcy temu ich spożycie gwałtownie u mnie wzrosło. Dwa miesiące temu postanowiłam to zmienić. Nie było łatwo ale teraz zupełnie mnie do słodyczy nie ciągnie 🙂

    • Ja mam podobnie. Mogę nie jeść w ogóle, ale jak zacznę to koniec, więcej i więcej :/

  • jogosfera

    Czekoladę kocham miłością pierwszą <3 Ale czytam składy i staram się wybierać te z mniejszą ilością syfu 😉

    • I bardzo dobrze 🙂 We wszystkim trzeba zachować umiar 🙂

    • Tak! Czekolada to moja zguba, nie umiem odmówić. Zjem nawet z bakaliami, chociaż bardzo nie lubię 😀

  • Sama mam straszny problem z jedzeniem słodyczy. Gdyby nie one to pewnie moja dieta byłaby całkiem niezła. Sama chyba za bardzo przyzwyczaiłam mój organizm do poobiednich deserów bo największą ochotę na coś słodkiego odczuwam właśnie po obiedzie.

    • Niestety cukier uzależnia i to bardzo szybko. Ja dwa miesiące temu postanowiłam to zmienić. Nie było łatwo ale teraz zupełnie mnie do słodyczy nie ciągnie 🙂

      • Sama też chciałabym zrezygnować ze słodyczy jednak słabo mi idzie. Na razie udało mi sie zastąpić część słodyczy czymś zdrowszym.

    • Masz rację, organizm przyzwyczajony będzie się domagał. Ale najważniejsze to zdrowy rozsądek i nie przesadzać, może nawet ograniczyć do 1 dnia w tygodniu?

  • U mnie chcicia na slodycze powodowana byla przez drozdzaki (abyt duzo w przewodzie pokarmowym) One sie zywia cukrem i weglowodanami dlatego organizm sie tak bardzo domaga slodkiego. Mozecie zajzec jak sobie radze z tym jak macie ochote. Pozdrawiam cieplo, Daria xxx

    • Na pewno skorzystamy 🙂

    • Tak, tak, wiem o tym również od swojej pani doktor, gdzie przy przypadłościach typowo kobiecych jest zawsze zakaz jedzenia slodyczy 🙂

  • Kiedyś bardziej miałam ochotę na słodycze, ale przeszło z czasem 🙂

  • Regularnie podejmuję próby rezygnacji ze słodyczy i nie umiem 🙂 Nawet jeśli pozbędę się ich z domu to nie mam problemu żeby wyjść do sklepu nawet w bardzo brzydką pogodę 😉

    • To już slodyczoholizm zaawansowany 😉 A może jestem aż tak leniwa, bo nie wyjdę z domu specjalnie po coś słodkiego 😀

    • Trzymamy kciuki! trochę cierpliwości, samozaparcia i będzie dobrze 🙂

  • a ja mogę bez nich żyć- tzn bez słodyczy:) do szczęścia wystarczy mi raz na jakiś czas gorzka- a najlepiej super gorzka 90% czekolada. ja miałam zawsze większe ciągoty do slonych przekąsek- coś za coś hehe

    • Hehe, następny przypadek 😉 Ja właśnie za czipsami, orzeszkami, paluszkami i innymi słonymi nie przepadam, ale za czekoladę zrobię wiele 😀

    • Szczerze zazdrościmy 🙂

  • Staram się to zrozumieć i nie mogę 😀 Też chcę nie lubić czekolady 🙁

  • Ana

    Przepraszam bardzo, to ja jestem słodyczoholikiem numer jeden w tym kraju!!! 😉 Ale postanowiłam poprawę i mam nadzieję, że wytrwam. I że znów będę zaprzeczać Twojej teorii, że nie można magazynować słodyczy – że wrócę do tych czasów, gdy moja chęć na co słodkiego kończyła się po schowaniu czegoś słodkiego do kuchennej szafki. Oj, miałam taki cudowny okres, gdy miałam ochotę na coś słodkiego, kupiłam batonik i potrafił leżeć miesiącami niezjedzony, bo po zakupach chęć na słodkie przechodziła. Niestety, podjęcie aktualnej pracy, stresy, często nienormowany czas pracy, późne powroty do domu (zwłaszcza zimą!) zmieniło ten dobry nawyk zapasu na czarną godzinę, niegdysiejszy nałóg wrócił i tak sobie z nim walczę, na razie, jak z wiatrakami… ale wygram! 🙂
    PS: I kocham czekoladę, chyba z wzajemnością 😉

    • Czyli walka o tytuł! 😀 bardzo bym chciała umieć magazynować słodycze, bardzo. Ale od dłuższego czasu jest to niewykonalne, zwłaszcza, że mąż też lubi słodycze :/ I mam swoje napady, mogę nie jeść np. przez 2 miesiące i nic się nie dzieje, nie mam potrzeby. Ale kiedy zaczynam to procederowi pakowania w siebie słodkosci nie ma końca. Chyba nie mam silnej woli? Ciężki nasz los 😛

      • Ana

        Oj, znam, to znam… ale w tym momencie naprawdę wolałabym dojść do etapu, że mam napad pakowania w siebie słodkości raz na dwa miesiące 🙂 A praca, niestety, też nie sprzyja, bo albo same sobie z koleżankami w dziale dogadzamy, albo ktoś nam coś podrzuci… i weź tu odmów czekoladki albo ptasiego mleczka! Tak, zdecydowanie ciężki nasz los 🙂

    • Trzymamy kciuki!

  • O proszę! Niedawno też o tym pisałam! Uznałam,że jestem uzależniona od słodyczy… Też mam tak, że mogę je jeść bez przerwy, bez rozumu, kocham słodki smak w ustach! Często zastępowały mi normalne posiłki ;/
    Ale powiedziałam dość i teraz mocno się ograniczam:) Nie jem ciast, ciastek, batonów i czekoladek. I czuje się szczęśliwa, bo i waga mi spadła! Chociaż nie wykluczyłam całkowicie cukru z diety, dodaje go do kawy czy herbaty, jem dżemy, miód:) Wszystko z umiarem 🙂 Fajnie jest wiedzieć, że ktoś ma podobnego hopla jak ja 😉

    • O tak, ja też mogłam nie zjeść nic normalnego przez cały dzień. Jak tak pomyślę, to niezłe z nas wariatki 😛 również staram się ograniczać, sama tworzę slodkosci w domu, na szczęście nie słodzę kawy/herbaty (zawsze uważałam, że wolę zjeść cukierka) i nawet nieźle to wychodzi, dopóki nie wpadnę w szał 😀 Masz absolutną rację – zdrowy rozsądek i umiar to podstawa!

    • To prawda grunt to umiar i zdrowy rozsądek 🙂

  • Kiedyś je połykałam w strasznych ilościach, na szczęście od kilku lat prawie ich nie dotykam 🙂

  • Dziewczynki, a ja zauwazyłam, żę jeżeli pochłonę słodkie (ZDROWE) śniadanie, w ciągu dnia nie miewam napadów na słodkości 🙂
    Trzeba mądrze zastępować słodycze – u mnie sprawdza się miód, syrop z agawy lub po prostu suszone daktyle, którymi dosładzam koktajle, jeżeli nie dodaję banana.
    W ciagu dnia wtedy mogę zapomnieć o ciągotkach do słodkości 🙂

    Buziaki :**

    • Hmm, ja właściwie codziennie jem owsiankę z owocami, w tym bananem, rodzynkami, daktylami. I niestety nie mam mniejszych ciągotek, nad czym bardzo ubolewam 🙁 Więc zazdroszczę 😉 Pozdrawiamy :*

    • Wypróbuję!

  • Pingback: Przegląd tygodnia #4 - Rabarbarowo()