Szwecja – mój szybki wypad


Skandynawia od wielu, wielu lat stanowiła mój cel podróży. Zawsze było nie po drodze, a to zimno, a to za drogo, a to czasu brak. Jak się jednak przekonałam warto być cierpliwym i spokojnie czekać na właściwy czas. Nastał dzień, w którym udało mi się zobaczyć kawałeczek Szwecji, tak prawdę mówiąc przy okazji. A takie okazje są zawsze najdoskonalsze! Uwierzcie, cieszyłam się jak dziecko. Wybór padł na Karlskronę i Kalmar. I co gorsze, zachłysnęłam się pięknem nadmorskiego klimatu, i chyba nawet za bardzo mi się tam spodobało 🙂 Dzisiaj wpis bardziej do oglądania, ale mam wrażenie, że wyłuskacie ze zdjęć to, co najcenniejsze, czyli niesamowity spokój tego kraju 🙂 Zapraszam!

Prom, czyli dojazd (a właściwie dopłynięcie)

Do Szwecji można się dostać właściwie każdym środkiem lokomocji. Najszybszy jest oczywiście samolot, jednak w moim przypadku był to prom. Początkowo bałam się tej podróży, a zwłaszcza możliwych efektów ubocznych. Z drugiej jednak strony, kiedyś już płynęłam promem do Dover i na szczęście obyło się bez choroby morskiej i tym razem. Prom płynie całą noc, pobudka w zależności od kierunku, o godzinie 5 (rejs do Karlskrony) lub 6 (rejs do Gdyni). Bardzo ciężko było mi zjeść śniadanie o tak wczesnej godzinie ale przez 2 dni dałam radę 😉 Jedzenie na promie oceniam na zadowalające, chociaż bez szału. Natomiast niewątpliwie plusem jest duża ilość ryb. Jeśli chodzi o kajuty – wylądowałam w takiej z oknem. 2 osoby mieszczą się w niej spokojnie, zawsze czysta, pachnąca pościel, a korzystanie z prysznica nie stanowi większego problemu.

Szwecja – Karlskrona

Karlskrona jest miastem obejmującym 33 wyspy, założonym z rozkazu króla Karola X w 1680r. Zabytkowa zabudowa Karlskrony została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Do dziś jest głównym portem szwedzkiej marynarki wojennej. Przechadzaliśmy się urokliwymi uliczkami Karlskrony bez pojęcia. Zwiedziliśmy oczywiście Muzeum Marynarki Wojennej z fantastyczną kolekcją modeli okrętów, broni i artylerii okrętowej.

Szwecja – Kalmar

Przepiękne miasteczko z przepięknymi widokami! Zachwyciłam się na na żarty. Na wyspie zachował się renesansowy zamek, drewniana starówka oraz przeogromna katedra w pomarańczowym kolorze. Przejechaliśmy również położonym nieopodal ponad 6-kilometrowym Mostem Olandzkim na Olandię (cudowne widoki na Cieśninę Kalmarską).

***

Największą ciekawostką jest to…że właściwie nie widzieliśmy ludzi. Co prawda, pani przewodnik wspomniała, że już zaczęły się wakacje, jednak momentami miasteczka te wyglądały na wyludnione. Dodajcie do tego szum fal, wiatr i słońce i mamy piękny, nadmorski klimat, który uwielbiam. Nic tylko relaks pełną gębą. Mogłabym spędzać całe dnie siedząc na kocyku przy brzegu morza 🙂

Więcej wpisów z tej kategorii znajdziecie w kategorii Podróże. Czy Szwecja jest również na waszej liście „do zobaczenia”? A może już tam byliście? Jakie jest Wasze zdanie?  Jak zawsze jestem ciekawa Waszych opinii 🙂

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się ze mną skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (Kasia, KarolinaTwitter,Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj