Serduszkowe cake pops


Temat Walentynek drążymy dalej, jak zapowiadałyśmy 😉 Dzisiaj propozycja kulinarna (w końcu!), dla osób, które rzeczywiście chcą zaskoczyć swoją drugą połówkę. Sam przepis i składniki nie należą do wymyślnych, jednak jeśli chodzi o wykonanie, tu już musicie się nastawić na lekką gimnastykę i sporo czasu. Efekt końcowy powali jednak i Was i ukochaną/ ukochanego. Uważam, że tyle pracy można włożyć w przygotowanie czegoś tylko i wyłącznie z miłości. A że nie od dziś wiadomo, że człowiek je najpierw oczami a przez żołądek do serca więc zaczynajmy! Blogosfera oszalała na punkcie cake pops więc ja nie mogę przejść obok obojętnie. Przeróżne przepisy, kształty, wielkości i kolory. Postanowiłam spróbować i zamiast standardowych kuleczek zrobić je w kształcie serduszek. Oczywiście na Walentynki. Jeśli nie macie pomysłu na walentynkowe słodkości – zapraszam do czytania dalej!

Podstawa czyli ciasto

Pierwszym punktem przygotowań jest upieczenie ciasta, ponieważ jak sama nazwa wskazuje – cake pops to ciasto, tyle że na patyku 😉 Tutaj pełna dowolność, najlepiej jednak aby ciasto było troszkę wilgotne (wszelkie brownie mile widziane). Może być białe, czekoladowe, waniliowe czy migdałowe – czego tylko dusza zapragnie. Ja uwielbiam ciasta czekoladowe więc w tym przypadku zdecydowałam się na takie. Skorzystałam z przepisu Jadłonomii, który jednak troszkę zmodyfikowałam. Jeśli macie chęć, to przedstawiam składniki na ciasto, które ja upiekłam (szklanka 250 ml):

  1. 2 szklanki mąki pszennej
  2. 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
  3. 2 szklanki mleka
  4. 2/3 szklanki kakao
  5. 2/3 szklanki oleju kokosowego roztopionego
  6. 2 łyżeczki sody
  7. 1 łyżeczka octu spirytusowego
  8. 1 szklanka ksylitolu

Zmieszałam wszystkie składniki mokre a następnie powoli dodawałam płynne, czyli mleko i olej kokosowy. Miksowałam do momentu połączenia składników i tyle. Wylałam na blachę i piekłam ok. 40 minut w swoim piekarniku gazowym. Ciasto wyszło pięknie wysokie i przepyszne. Nie dodawałam zbyt dużo cukru, gdyż stwierdziłam, że polewa w cake pops będzie i tak słodka a do środka chciałam dać jeszcze dodatkowo czekoladę.

Przygotowanie ciasta do cake pops

DSC03407

Ciasto należy po upieczeniu całkowicie wystudzić (ja zostawiłam na noc przykryte lnianą ściereczką). Do przygotowania cake pops zużyłam niecałą połowę ciasta, drugą natomiast zamroziłam na następny raz. Jeśli więc chcecie mieć odpowiednią ilość i nie zamrażać ciasta – zmniejszcie ilość powyższych składników o połowę. Do przygotowania ciasta do cake pops będziemy potrzebować:

  1. 400 g rozdrobnionego ciasta
  2. 100 g masła orzechowego (można też użyć Nutelli czy innego kremu czekoladowego)
  3. 100 g serka waniliowego typu Danio
  4. czekolada gorzka – opcjonalnie (rozdrobnić jak najmocniej)

Tu nie ma filozofii – łączymy wszystkie składniki, zagniatając ręką. Ciasto musi być wilgotne i dobrze się formować. Jeśli więc uważacie, że ciasto jest ciągle za suche możecie dodać więcej serka lub masła orzechowego – wedle uznania. Ciasto nie może się kruszyć! Z ciasta formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i wkładamy na 20 minut do zamrażarki. Po upływie tego czasu wyjmujemy kulę i zaczynamy formowanie serduszek. Ja użyłam do tego celu foremki do ciasteczek w kształcie serca. Są 2 opcje: możecie ciasto rozwałkować na grubość ok. 1,5 cm i wykrajać serduszka bądź też pojedynczo napełniać foremkę. Wybór należy do Was 😉 Kiedy już zrobicie wszystkie serduszka należy je rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i włożyć do zamrażarki na kolejne 15 minut.

Ozdabianie cake pops

DSC03413

To już ostatni etap przygotowań. Tu musicie zaopatrzyć się w:

  1. patyczki bądź wykałaczki (długość wedle uznania)
  2. styropian
  3. czekoladę, polewę czekoladową (ja użyłam mlecznej)
  4. olej kokosowy (ewentualnie)
  5. wszelkiego rodzaju posypki, zdobienia, serduszka

W tej chwili należy roztopić czekoladę w kąpieli wodnej i dodać łyżeczkę oleju kokosowego jeśli czekolada jest za gęsta. Ja niestety nie miałam jak poszukać dobrej czekolady do ozdabiania ale dałam radę z taką zwykłą, mleczną, z Lidla. Z zamrażarki wyjmujemy nasze serduszka, zamaczamy jeden koniec patyczka w roztopionej czekoladzie i wbijamy w serduszko. Tak przygotowane ciastka wkładamy ponownie do zamrażarki na przynajmniej 10 minut. Po tym czasie wyjmujemy serca i zanurzamy po kolei w czekoladzie, czekając chwilę, aż nadmiar spłynie. Serduszka są zimne, więc czekolada zastyga dość szybko. Kiedy nadmiar czekolady zleci – staramy się w miarę szybko ozdobić serduszko wedle uznania. Ozdobione serduszka wbijamy w styropian do zastygnięcia. Najlepiej przechowywać w lodówce.

DSC03421

Ciasteczka na patyku są po prostu przepyszne i genialne w swej prostocie. Wyglądają przepięknie i przyznam, że początkowo zabraniałam konsumpcji…bo żal zjeść 😛 Ale ostatecznie moja głowa otrzeźwiała i ciasteczka zostały zmiecione z powierzchni ziemi! Idealna odskocznia od ciast w tradycyjnej formie. Polecam serdecznie! A Wy robiliście już cake pops? Jakie ciekawe smaki ciasta możecie polecić? Chętnie spróbuję czegoś nowego i pysznego (nie tylko ciasto czekoladowe istnieje na świecie) 😉

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi),Twitter,Bloglovin’, Pineterest,Fashionlista i Tumblr.

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj