Sałatka marokańska z kaszy kuskus


Uwielbiam sałatki. Pisałam o tym wielokrotnie. To jedno z tych dań, które nigdy mi się nie nudzi. Zwykle jest proste a przy tym szybkie do wykonania. Daje jednocześnie pole do popisu i nieograniczoną ilość możliwości. Ostatnio zachwyciła mnie sałatka marokańska. Przygotowała ją moja znajoma i od razu po powrocie zaczęłam kombinować nad moją wersją tego dania. Jeżeli jej jeszcze nie jedliście musicie koniecznie spróbować. Jest pyszna a przy tym wykonuje się ją błyskawicznie. zainteresowani? Jeżeli tak to zapraszam do czytania dalej!

Sałatka marokańska – składniki

  • 1 szklanka kaszy kuskus
  • 1/2 szklanki rodzynek sułtańskich
  • 1 papryka
  • 1 marchew
  • 1 pomarańcza
  • pomidorki koktajlowe
  • 1 puszka ciecierzycy
  • 1 niewielka czerwona cebula
  • 3-4 łyżki oliwy z oliwek extra virgin
  • 1/2 cytryny
  • mielony kumin
  • mielona kolendra
  • mielony imbir (może być świeży)
  • 1-2 ząbki czosnku
  • natka pietruszki (ewentualnie świeża kolendra)

Sałatka marokańska – przygotowanie

Sałatka jest o tyle szybka w przygotowaniu, że nie musimy nic gotować. Wystarczy że zalejemy kuskus wrzątkiem (niektórzy zalewają wcześniej przygotowanym bulionem ale ja jestem na to zbyt leniwa). W osobnej miseczce moczymy rodzynki. Całość po dokładnym wymieszaniu zostawiamy na kilka minut (aż do momentu kiedy kuskus spulchnieje a rodzynki zmiękną).

Umytą i obraną marchew ścieramy na tarce o dużych oczkach. Natkę pietruszki siekamy. Paprykę i cebulę kroimy w kostkę. Ciecierzycę osączamy i płuczemy. Pomidorki kroimy na pół ( w oryginalnej wersji sałatki nie występują).

I na koniec mój sekretny składnik, który jeszcze bardziej moim zdaniem podkręca smak sałatki – świeża pomarańcza. Nie występuje wprawdzie (podobnie jak pomidorki koktajlowe) w oryginalnym przepisie ale serio musicie spróbować! Genialnie komponuje się z pozostałymi składnikami. Samą pomarańczę obieramy i kroimy w półtalarki lub kostkę.

Również sos nie będzie wymagał od nas za wiele pracy wystarczy, że połączymy kilka składników – oliwę z oliwek, świeżo wyciśnięty sok z cytryny, szczypta imbiru i przeciśnięty przez praskę czosnek.  Do tego szczypta mielonego kuminu i kolendry, szczypta suszonego imbiru (może być posiekany lub starty świeży) plus sól i pieprz. Całość jest niezwykle aromatyczna.

I teraz najprostsza część wszystkie, przygotowane wcześniej, składniki mieszamy z sosem. Sałatka najlepiej smakuje schłodzona, dlatego po przygotowaniu warto ją schować na chwilę do lodówki. SMACZNEGO!

***

Więcej przepisów znajdziecie w zakładce nasze przepisy. Jak Wam się podoba dzisiejsza sałatka? Lubicie takie połączenia smaków? Dodajecie owoce do sałatek? Jeżeli jeszcze nie próbowaliście gorąco Was do tego zachęcam 🙂 Oczywiście jeżeli ją przygotujecie koniecznie podzielcie sie nia znami na facebooku lub instagramie oznaczając zdjęcie hashtagami #zielonakaruzela #zielonakaruzelawkuchni #przepisZK 🙂 

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (konto I, konto II), Twitter,Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images via: pexels.com (icon)

Karolina

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Koniecznie zajrzyj też tutaj