Refleksologia – magia stóp?


Zawsze staram się z Wami dzielić moimi doświadczeniami, spostrzeżeniami i opiniami. Nie może być nudno i flakowato, ten blog ma przecież inne założenie. I chociaż bardzo lubimy jeść i mogłybyśmy poświęcić się wyłącznie jedzeniu (marzenie!) to jednak zostawiamy sobie furtkę na inne sprawy, interesujące, często fascynujące, a czasami nawet niezrozumiałe. Karolina bardzo dobrze wie, ze lubię wsadzać kij w mrowisko, nie jestem uległa i bronię swojego zdania, jeżeli wiem, że mam rację (a przecież rację mam zawsze ;)). Dzisiaj postanowiłam, że podzielę się z Wami moimi doświadczeniami w strefie kompletnie dla mnie dotychczas nieznanej i tajemniczej. Refleksologia zapukała do mych okien bardzo niespodziewanie i nie mogę wyjść z wrażenia, do dziś. Jeżeli jesteście zaintrygowani – zapraszam do czytania dalej!

Ja i moje choroby

Niestety, w tej sprawie już dawno złożyłam do rodziców zażalenie. Absolutnie wszystkie „złe rzeczy” od swoich rodzicieli przejęłam ja. Słabe zęby, włosy i paznokcie, wiecznie wypadające palce i kostki, kamica nerkowa i problemy trawienne. To oczywiście tylko kilka przypadłości, których efektem jest moja osoba w licznych poradniach specjalistycznych. Mając niecałe 30 lat odwiedziłam już masę specjalistów, a najwięcej na mej drodze było ortopedów 😉

Jakiś czas temu, pewnego pięknego dnia wybiłam najmniejszy palec grając w koszykówkę. To było okrutne wybicie, podwoił obwód dwukrotnie, zsiniał.

Myślałam, że odpadnie, bo zaczął już się oddalać od reszty palców, sam z siebie. A najgorsze było to, że za parę dni miałam test aktywności fizycznej w ramach  do pewnych służb, co oczywiście z biegiem czasu uznałam za fanaberię i pomyłkę. Ale to już temat na oddzielny wpis. W grę nie wchodziła żadna szyna ani tym bardziej gips. Co robić?

Sceptyczny niedowiarek

Wtedy jednak, była to sprawa życia i śmierci. Jedyne co dyndało w mojej głowie to szyld z napisem CO JA TERAZ ZROBIĘ?! Poczta pantoflowa to piękny wynalazek, bardzo szybko rozeszła się wieść o moim odpadającym palcu i nagle się okazało, że znajoma ma koleżankę, która leczy.. przez stopy. Wszystkie dolegliwości!

Ja niestety, moi drodzy, byłam zawsze na nie, jeśli chodzi o homeopatię, wszelkie szeptuchy, uzdrawiaczki i babki z Orli. Nigdy nie wierzyłam w te cuda i modlitwy, po prostu nie wierzyłam. Teraz nie miałam jednak wyjścia, stałam pod ścianą i pomyślałam, raz kozie śmierć, gorzej nie będzie.

Refleksolog

Przywitała mnie w drzwiach przesympatyczna babeczka, z oczami jak rozżarzone, iskrzące węgielki. Od razu dało się odczuć przeszywający, wręcz świdrujący wzrok. Miałam wrażenie, że wie o mnie wszystko, po 30 sekundach. Niesamowcie otwarta, potrafiła słuchać, wiecznie optymistycznie nastawiona do życia i świata. I powiem Wam, że zakochałam się w niej. W jej dobroci i chęci pomocy.

Palec po 3 dniach wrócił do normalnego wyglądu. Podczas zabiegów bolało jak jasny gwint, ale opuchlizna zeszła właściwie całkowicie. Czary? Do tej pory nie wiem, co o tym myśleć. Ale wiem, że bardzo mi pomogła rozmowa i jej nastawienie. Czasami potrzebny jest ktoś, kto Cię zapewni, że przecież wszystko się ułoży, masz plan to go realizuj, a czarnowidztwo to zło.

Czym jest refleksologia?

Polski Instytut Refleksologii na swojej stronie definiuje refleksologię jako „naukę o refleksach, które znajdują się w stopach i dłoniach i mają bezpośrednie połączenie ze wszystkimi gruczołami, organami i częściami ciała. To wyjątkowa metoda „chodzenia” kciukiem i palcami po tych refleksach.

Refleksologia to nie akupresura, refleksoterapia lub masaż. To chodzenie kciukiem i palcami z jednostajną siłą ucisku zmiennym kątem działania, przechodząc w kolejności miejsca zdrowe, chore do miejsca zdrowego”.

Krótko mówiąc, refleksolog uciska Wam odpowiednie miejsca na stopach (lub rękach) celem uleczenia bądź naprawienia tego, co popsute albo słabo działające. 

Refleksologia często jest nazywana pseudonauką i przez wielu krytykowana – do leczenia nie potrzeba leków i zabiegów inwazyjnych, a wystarczają zabiegi i zdrowe odżywianie.

***

Do tej pory nie mam pojęcia jak to wszystko działa. Mój mąż od początku był sceptyczny, nawet gdy widział zmiany na lepsze, twierdził, że palec „sam się naptrawił”. I chyba to jest właśnie ten element wiary, wierzysz w to co widzisz i czego to jest efektem. Ja sprawdziłam na sobie – działa. Moja pani wspomniała, że ma kilku pacjentów lekarzy, którzy chodzą do niej od lat. Niestety, to nie są tanie rzeczy i ja na cykliczne zabiegi nie mogę sobie pozwolić.

A jak jest u Was? Dopuszczacie alterntywne formy leczenia? Stosujecie homeopatię? Może też korzystacie z usług refleksologa? Przekonujecie innych, że to działa, czy raczej ufacie tylko tej „właściwej” medycynie? Jeśli mam być szczera, to nadal mam mętlik w głowie i nie wiem co o tym myśleć 🙂

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (Karolina, Kasia), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images via pexels.com (1, 2)

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj