Power dressing w praktyce


Jakiś czas temu poruszyłam kwestię dlaczego uważam, ze warto o siebie dbać.  Oczywiście, nie powinniśmy się skupiać jedynie na wyglądzie i niezwykle ważne jest to co mamy w głowie. Na potrzeby bloga oczywiście wszystko jest bardzo uproszczone. Realizacją tego poglądu w naszym życiu zawodowym jest koncepcja power dressing, a jej praktycznym przejawem m.in. wizerunek opisywanej przez nas Clarie Underwood. Wizerunek sukcesu to w większości przypadków rezultat spójnych i dobrze przemyślanych działań. O tym jak ważnym elementem naszego obecnego życia jest pisałam tutaj. W olbrzymim skrócie, sprowadza on  się do zdania: jeśli chcesz być postrzegana jako człowiek sukcesu, ubieraj się tak, jakbyś zawsze nim był. Wbrew pozorom jego osiągnięcie nie jest trudne. Jest  to raczej mozolna i wymagająca cierpliwości praca. Kluczem do sukcesu jest tutaj systematyczność i konsekwencja. O tym jak zbudować lub zacząć budować wizerunek sukcesu przeczytacie w dzisiejszym wpisie. To jedna z pierwszych części tego poradnika. Niebawem pojawią się następne. Jeżeli jesteście zainteresowani, zapraszam do czytania dalej!

Podkreślaj atuty, maskuj wady

Podstawa jest prosta – power dressing opiera się na świadomości tego w czym wyglądamy najlepiej. Ubrania powinny pasować nie tylko do okazji ale przede wszystkim do naszej figury. Unikania ubrań które są na nas za ciasne, za duże lub za krótkie. Niezwykle ważne jest odpowiednie dobranie fasonu. Dlatego mierz ubrania, najlepiej przed dużym lustrem i w odpowiednim świetle.

Jeżeli masz ubrania, które nie leżą na Tobie idealnie ale bardzo je lubisz, warto przejść się do krawcowej. Chyba, że umiesz szyć wtedy szczerze Ci zazdroszczę 😉 Gdy coś jest szyte na miarę, sprawia wrażenie szczególnej dbałości i staranności a rezultacie wzmacnia, taki istotny w tej koncepcji, komunikat o sukcesie. W pracy unikaj jednak dekoltów i mini nawet jeżeli masz najzgrabniejsze nogi świata.

Warto obserwować nasze ubrania w ruchu. Czasami sukienka czy spódnica dopóki stoimy wydaje się właściwej długości a raptem robi się potwornie krótka gdy siadamy. Unikaj nadmiernie obciskających ubrań – nie są wygodne i często krępują ruchy.

Ważna jest też odpowiednia bielizna.Ta niewłaściwie dobrana jest w stanie zniszczyć nawet najbardziej pieczołowicie przygotowany zestaw. W tym zakresie ważne jest aby nic nie prześwitywało, odciskało się czy też aby żadne ramiączka nie wyskakiwały w najmniej odpowiednim momencie. Widoczny zarys bielizny nigdy nie jest profesjonalny.

Najlepsza wersja nas samych 

Noś ubrania, w których czujesz się piękniejsza. Wizerunek sukcesu to koncepcja  oparta przede wszystkim o Twoje podejście do samej samej. Wybieraj ubrania, w których się sobie podobasz (oczywiście uwzględniając okoliczności w których masz w nich wystąpić – ja uwielbiam siebie w pewnej czerwonej sukience, które zawsze dodaje mi +100 do pewności siebie ale do pracy w niej nie pójdę). Od razu zaczniesz inaczej chodzić, poruszać się. Raptem się wyprostujesz. To ważne.

Staraj się prezentować najlepszą wersję siebie. To oczywiście duże uproszczenie ale na potrzeby tego wpisu jak najbardziej trafne.

Jakość a nie ilość

Liczy się też jakość ubrań. Zwracaj uwagę na tkaniny, szwy, wykończenie. Na Twój wygląd składają się detale. Nie pozwalaj sobie na naderwane guziki, plamy, przetarcia, pogniecione ubrania czy rozprucia. Pamiętaj, że ubrania czy dodatki powinny być nie tylko w jak najlepszym gatunku, ale co istotne – świetnie utrzymane. Dbaj o swoje ubrania. Obdarte fleki zanieś do szewca, wypastuj buty, kurtki i żakiety oddaj do pralni, nie bój się żelazka (ewentualnie inwestuj w niegniotące się materiały.

W pracy unikaj tez przezroczystości. Niedbałe ubranie komunikują przeciętność, nie przywiązywanie uwagi do szczegółów, a w dalszej konsekwencji mogą być odebrane jako brak profesjonalizmu.

„Ubierz się nędznie, a ludzie zauważą ubranie. Ubierz się nienagannie, a zauważą Ciebie”

Wbrew pozorom do tego aby zawsze wyglądać nienagannie wcale nie potrzebujemy ogromnej garderoby wypełnionej po brzegi. Wystarczy skomponowanie prostych pasujących ze sobą ubrań. Ja osobiście stawiam an klasykę, ale jeżeli to nie Twój styl wybierz ubrania które go oddają. Grunt by ze sobą współgrały.

Jeśli w szafie wszystko do siebie pasuje i dobrze na Tobie leży odpada poranny dramat co na siebie włożyć. Oszczędzasz więc i czas i nerwy. Oczywiście stworzenie idealnej szafy zabiera sporo czasu i cierpliwości (i co ważne nie zawsze jest kosztochłonne! – przejdź się po sh – ja w ten sposób mam klasyczną szmizjerkę Armani exchange za 16 zł, 3 idealnie skrojone koszule Hugo Boss za zawrotną cenę 27 zł czy też klasyczny szary kaszmirowy sweter za 3 zł itd.) ale jest tego warte.

Nie potrzebujesz też 100 par butów, kilkudziesięciu torebek czy wypchanej szkatułki. Może zamiast posiadać ich taką ilość (i mieć kłopot z ich późniejszym składowaniem) warto zainwestować w kilak ale za to wysokiej jakości? Pamiętaj, ze biżuteria rozprasza uwagę.

W pracy gdzie masz dość surowy dress code ogranicz się do delikatnych kolczyków (ja np. nosze tylko naturalne perełki, które dostałam w prezencie), łańcuszka i zegarka.

o_1a1k6mluqbto1i2h7kj1anu1rqo7_new

Spójny wizerunek

Pamiętaj że Twój wygląd to nie tylko ubrania i dodatki. To też Twoja fryzura czy makijaż. Tylko jeżeli wszystko będzie ze sobą dobrze współgrało Twój wizerunek będzie wzbudzał zaufanie. Konsekwencja w tym przypadku to wiarygodność. Podstawą jest tutaj systematyczna pielęgnacja i umiar. Nawilżanie, dobry demakijaż i peeling zadbają o Twoją cerę.

Delikatny makijaż podkreślający Twoje atuty wcale nie wymaga kilku godzin przed lustrem, a jedynie wprawy. Ćwicz więc. Mi samej daleko do perfekcji ale staram się i powoli zaczynam być zadowolona z efektu.

Tusz do rzęs, delikatnie podkreślone brwi, odrobina różu. podkład i dobry korektor – tyle wystarczy. Jeżeli Twoja praca związana jest z dress codem daruj sobie szalone kolory cieni do powiek.  W biurze wyglądają mało poważnie, a chyba nie chcesz być oceniana przez ich pryzmat?

Ogranicz też perfumy. Zdecyduj się na świeży delikatny zapach i stosuj go oszczędnie.Każdy z nas ceni piękne zapachy ale mało kto czuje się komfortowo przy osobie, która wylała na siebie flakon duszących perfum.

Wprowadzanie teorii w życie

Mój tata ma fantastyczne powiedzonko, że „lepiej najeść się powoli małą łyżeczką niż zakrztusić dużą łyżką”. Dlatego zamiast rzucać się od razu na głęboką wodę, przeprowadzać gwałtowną rewolucje wypróbuj metodę małych kroków.

Na początek przejrzyj szafę. Nie wierzę, ze musisz wszystkiego się pozbyć. Jeżeli już to raczej ubrań które źle na Tobie leżą, są za ciasne, za małe lub są zniszczone. Część możesz spokojnie sprzedać i zdobyć środki na nowe bardziej przemyślane zakupy. Ewentualnie sięgnąć po maszynę do szycia lub wspomnianą już krawcową. Warto takie porządki robić raz na kilka miesięcy i powoli uzupełniać szafę o nowe ubrania lub dodatki.

Przy następnych zakupach zwróć uwagę na jakość ubrania które chcesz kupić. Obejrzyj szwy, sprawdź tkaninę. Może zamiast 10 tanich bluzek, które po jednym praniu wyglądają jakby zostały wysłane kontyngentem do Afganistanu i z powrotem, warto kupić jedną lub dwie idealnie skrojone?

Jeżeli podobał Wam się ten wpis koniecznie zajrzyjcie do innych postów z kategorii moda. Bez problemu znajdziecie je w zakładce fashion i personal. Jesteśmy też ciekawe czy sami zwracacie na to uwagę? A może Waszym zdaniem zwracanie uwagi na wygląd jest oznaką próżności? Wierzycie w koncepcję power dressing? Warto kształtować swój wizerunek? A może to przesada? Jak Waszym zdaniem powinien wyglądać  power dressing w praktyce? Koniecznie się z nami nimi podzielcie swoją opinią!

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (konto moje, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

 images via: kaboompics.com, www.pexels.com

Karolina

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Koniecznie zajrzyj też tutaj