Pomysł na śniadanie – jajeczne muffiny


Dzisiejszym wpisem kontynuujemy cykl wpisów – pomysły na śniadania. W końcu, śniadanie to najważniejszy posiłek. Bardzo długo rezygnowałam z niego, oczywiście z braku czasu. Na szczęście poszłam po rozum do głowy i od dłuższego czasu jem śniadania jak normalny człowiek. I widzę różnicę. Bez wątpienia śniadanie daje mnóstwo energii na początek dnia. Rano nie jestem już ospała i zmęczona, już na samym starcie. Mam energię do pracy i działania, także wszystkich, którzy porzucili ten nawyk gorąco namawiam – JEDZMY ŚNIADANIE 🙂

Różnorodność i kreatywność

Niejednokrotnie już wspominałam, że nie jestem w stanie jeść ciągle tego samego. Naprawdę dość szybko się nudzę. Często też zdarza się, że coś mi tak posmakuje i jem to naprawdę długo, codziennie. Potem niestety nie jestem już w stanie na to patrzeć. I wymyślam, ciągle wymyślam coś nowego, jeśli nie nowy produkt to w innej odsłonie. I ostatnio bardzo mi posmakowały muffiny jajeczne. Ze składników, które użyłam, można z powodzeniem zrobić zwykłą jajecznicę czy też omlet. Także, jak wspomniałam, nowy sposób podania i nowa forma.

DSC03231

Robi się je naprawdę szybciutko. Ja składniki „do środka” przygotowuję wieczorem, rano wstaję i przygotowuję masę jajeczną. Wstawiam do piekarnika i w tym czasie przygotowuję się do wyjścia. Po prostu śniadanie idealne 🙂

Jak przygotować jajeczne muffiny

Do przygotowania muffinów będziecie potrzebować jajek i właściwie tego, co akurat macie w lodówce. Fantazja jest w tym przypadku mile widziana i wręcz wskazana. Ja do przygotowania swoich muffinów (6 dużych sztuk) użyłam następujących produktów:

  1. 5 jaj
  2. odrobina mleka
  3. przyprawy wedle uznania
  4. bazylia
  5. papryka – żółta i czerwona
  6. 1/2 kulki mozarelli
  7. 5 plastrów szynki
  8. świeży pomidor
  9. szpinak
  10. pieczarki

Proces przygotowania jest wręcz banalny. Po pierwsze przygotowujemy wszystkie składniki „do środka”, czyli kroimy wszystko oprócz jajek 😉 Produkty umieszczamy w silikonowych foremkach lub w blaszce do muffinów. Następnie przygotowujemy masę jajeczną – roztrzepujemy jajka, dodajemy odrobinę mleka i doprawiamy wedle uznania, chęci i nastroju. Masą jajeczną zalewamy wcześniej przygotowane produkty. Wstawiamy na ok. 20-30 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. I voila – mamy jajeczne muffiny. Ja użyłam naprawdę dużych foremek więc musiałam je piec trochę dłużej. Wydaje mi się, że optymalne będą tu zwykłe foremki, czyli te mniejsze. Szybko i pysznie!

DSC03237

A Wy jesteście typem śniadaniowym czy raczej nie zdarza Wam się jeść śniadań? Próbowaliście już takiej wersji jajecznicy? Jeśli nie – gorąco Was do tego zachęcamy. Więcej przepisów znajdziecie bez problemu w zakładce Food oraz Get fit and healthy choices. Mamy nadzieję, że Wam się podoba tym bardziej że będzie ich coraz więcej. Przepisy są proste i pewnie wielu z Was znane ale to o nie najczęściej dostajemy pytania.

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

 

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj