Pomysł na kolację – komosa ryżowa


Zazwyczaj mówi się o tym, jak ważne jest śniadanie, dlaczego trzeba je jeść i nie wychodzić głodnemu z domu, tylko po kawie. Nie mam zamiaru umniejszać znaczenia śniadań, uważam, że są najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Z drugiej jednak strony, sądzę, że kolacje są również bardzo ważne. Może nie kolacje, a ich jakość i dobór odpowiednich produktów. Kolacja powinna być lekka, ale jednocześnie sycąca. Najlepiej w tej roli sprawdzą się oczywiście warzywa i ostatnie moje odkrycie, czyli komosa ryżowa. Jeżeli macie ochotę na pożywną i pyszną kolację – zapraszam do czytania dalej!

Kolacja

Kolacja przypada oczywiście na wieczór. Wracamy po całym dniu w pracy lub szkole, po drodze zahaczamy o fitness klub, przedszkole, supermarket i wpadamy do domu zupełnie wycieńczeni. Brzmi znajomo? U mnie taki scenariusz pojawiał się wielokrotnie, a w tych momentach jedyne o czym marzę to chwila odpoczynku.

Idąc dalej tym tropem, łapiemy to co mamy pod ręką, baton, słodkie płatki, kanapkę z nutellą, resztki spaghetti z obiadu. Nie tędy  droga. Najgorszym, co można zrobić, to zapakować swój żołądek szybko po brzegi. W nocy nasz organizm musi odpocząć.

Sposób na kolację

Rozumiem, że mamy mało czasu, wiecznie jest go za mało. Natomiast kluczem do sukcesu jest organizacja. Ja nauczyłam się przygotowywać produkty na śniadanie dzień wcześniej (np. gotuję kaszę jaglaną wieczorem – do rana nic się jej nie stanie), natomiast rano przygotowuję produkty na kolację.

Kiedy wrócę dziś do domu o 19 nie będę musiała nic gotować, a tylko połączyć składniki. Taki sekret 😉 Skąd w ogóle pojawił się u mnie pomysł na komosę? Niestety, problemy zdrowotne (znowu). Musiałam podjąć kroki, ograniczyć słodycze. I wtedy pomyślałam o… Ewie Chodakowskiej. Już wiecie, skąd ten przepis 🙂

Komosa ryżowa – przepis

Obecnie trwa wyzwanie „do nowego roku” i w związku z tym Ewa wrzuca przykładowe jadłospisy. Postanowiłam spróbować. I nie, nie jest to reklama, moi drodzy. Po prostu sama się przekonałam, że jest to dobre i da się gotować zdrowo i pysznie. O właściwościach komosy pisałam już tutaj, więc nie będę ponownie zachwalać.

Do przygotowania kolacji z użyciem komosy potrzebujecie:

  • 250 g fasolki szparagowej (zielona lub żółta)
  • 30 g komosy ryżowej
  • 20 g sera typu feta
  • 1 łyżka pistacji
  • 2 łyżki natki pietruszki
  • 1 łyżka oleju lnianego
  • 2 łyżki soku z cytryny

Fasolkę i komosę należy ugotować. Po ugotowaniu fasolkę kroimy na części. Następnie robimy dressing, polewamy nim fasolkę i dodajemy natkę pietruszki. Wszystko mieszamy. Łaczymy fasolkę z komosą. Na wierzch kruszymy ser feta oraz dodajemy orzeszki pistacjowe. Pycha!

***

Więcej wpisow z tej kategorii znajdziecie w zakładce Food oraz Get fit and healthy choices. Jak Wam się podoba dzisiejszy pomysł na kolację? Spróbujecie? Gorąco Was do tego zachęcam 🙂

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u,Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

image 2 via pexels.com

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • Podoba mi się połączenie pistacji z fetą i cytryną. Przyznam, że jeszcze nie próbowałam komosy ryżowej, bo nigdy nie miałam pomysłu, co z nią zrobić. No to teraz już wiem 😉 Dzięki za inspirację! 🙂

  • Zapraszamy więc do nas na kolację 🙂

  • Polecam serdecznie 🙂

  • Fajne, bardzo ciekawe połączenie. Ja przyznam, że jeszcze nigdy nie jadłam komosy ryżowej, chociaż od pewnego czasu zabieram się za jej wypróbowanie 🙂

    • Ja również się zbierałam całkiem długo, ale w końcu się zebrałam 😉 I polecam 🙂

    • Zdecydowanie warto – jest smaczna a przy tym zdrowa 🙂

  • Magdalena Baran

    kradnę przepis:) fasolkę akurat mam świeżo kupioną a już od dawna zastanawiałam się jak przygotować komosę na którą nie miałam pomysłu i leży nawet nie napoczęta.
    Nie ma to jak danie w 15 minut:)

  • Ładnie się prezentuje 😉

  • Aż wstyd się przyznać, ale nie jadłam jeszcze komosy ryżowej. Muszę wypróbować – cudna ta fasolka 🙂

  • Boziu, ile ja bym dała za taką wewnętrzną energię na robienie posiłków z wyprzedzeniem… Ledwo mi się chce zagrzać wodę na owsiankę ;D Miałam mały epizod z chia, nocą sb zalewałam te bubki małe, ale w smaku dałam 4/10 i wróciłam do glutenu ;p

    • Ja o dziwo się wkręciłam w przygotowanie posiłków 🙂 Po pewnym czasie wchodzi to w krew 🙂

    • Wewnętrzna energia mówisz 😉 Po prostu wolę sobie dłużej pospać rano, a że wracam dość późno i zwykle głodna, to tak właśnie musi być 😀

  • Bardzo fajny przepis, muszę wypróbować 🙂

  • A na jakie fity chodzisz?:)
    Ja komosy nie jadłam ale skoro taka dobra i zdrowa- może warto to zmienić :).
    ps.Podziwiam za organizacje- ja rano nie mam pojęcia na co będę miała ochotę wieczorem wiec planowanie odpada 😀
    pps. Ewa Chodakowska nie jest dla mnie żadnym autorytetem ale fajnie że motywuje innych 🙂

    • Ja z rana jestem tak półprzytomna że ciesze się, że mam już gotowe śniadanie 😉

      • Hehe, czy ja Wam mówiłam że mam czasem rozdwojenie jazni jak czytam Wasz komenty! 😀 Dobrze że Kasia się podpisuje i teraz wiem że nieprzytomna jest KArola 😀
        No ja rano tez juz mam namoczone owsiane płatki 😉

    • Fity <3 Chodzę na to, co mnie najbardziej zniszczy i skąd wychodzę spocona i padnięta 😀 Kwestia wprawy z tą organizacją 😉 Ja motywowałam się dużo, dużo wcześniej zanim pojawiła się E. Ch., ale jej jadłospisy przypadły mi do gustu 🙂

      • Aaa!! Też uwielbiam się zmordować 😀 Obecnie tabata, interwał, bodu combat i spinning- a Twoje ulubione?:)

        • Moje ulubione to zajęcia o nazwie fit girls i to są najlepsze zajęcia ever! 3 bloki, w każdym 5-6 ćwiczeń po 45 sek na maxa. I lubię sztangi, ostatnio stwierdziłam, że już jestem taka pro i dołożyłam ciężaru podwójnie na przysiady. Efekt – 2 dni chodzenia jak na szczudłach. Człowiek czuje, że żyje 😀

  • Pingback: #Last month, czyli wrzesień 2016 w zdjęciach - Zielona Karuzela()

  • Życzymy zatem smacznego 🙂

  • W tym przepisie zastąpiłabym olej lniany jakimkolwiek innym – tak nie znoszę jego smaku. Lubię jaglankę na śniadanie, ale kiedy gotowałam kaszę wieczorem, to rano była już taka zbita, twardawa, mało apetyczna. Teraz, pierwsze co robię po przebudzeniu, to gotowanie kaszy, a sama w tym czasie załatwiam poranną toaletę i jest dobrze 🙂

  • Zawsze to jakaś odmiana 🙂

  • komosa u mnie leży już ponad pół roku i nie wiem co z nią zrobić! 😀 teraz już wiem