Pierwszy taniec – bać się czy nie?


Mamy połowę kwietnia, a więc uznałam, że jest to doskonały czas na powrót do tematyki ślubno – weselnej. Sezon tuż, tuż! Nie raz już wspominałam, że uwielbiam wszystko co związane ze ślubami i weselami, uwielbiam oglądać sukienki i weselne filmy, uwielbiam się rozczulać na widok młodych par. Taki ze mnie dziwak 😉 Od mojego ślubu i wesela minęło już dość dużo czasu (prawie 4 lata!) i szczerze przyznaję, nie wiem kiedy, jak i gdzie. Czas przygotowań adorowałam jak tylko mogłam, czułam się świetnie w tej roli. Nie sądzę, że jestem super ekspertem w tej kwestii, ale mam nadzieję, że chociaż jednej osobie pomogą moje przemyślenia. Wiem, ile stresu się z tym wiąże, natomiast ten jedyny dzień wynagrodzi Wam wszystkie niedogodności! Dzisiaj bierzemy na tapetę pierwszy taniec. Jaką muzykę wybrać?  Co wziąć pod uwagę? Brać lekcje tańca czy nie? Kilka przemyśleń poniżej.

Lekcje tańca – tak czy nie?

Wiele par już na samym początku ślubnych przygotowań zadaje sobie to pytanie – czy bierzemy lekcje tańca? Sprawa jest bardzo indywidualna i zależy od wielu czynników. Na początku powiem tylko, że my nie braliśmy lekcji tańca, nie ćwiczyliśmy układu i nie jesteśmy zawodowymi tancerzami. Mimo, że jestem ślubnym freakiem, uważam, że są sprawy ważniejsze niż pierwszy taniec i nic na to nie poradzę.

Wolałam zapewnić dodatkowe atrakcje weselne, czy dopłacić do wymarzonego kamerzysty. Priorytety 😀 Natomiast jeśli marzycie o tańcu doskonałym i pięknym – wybierzcie się na lekcje tańca. Nie wspomnę już, że jeśli marzeniem Panny Młodej jest przepiękny walc – Panie Młody, stań na wysokości zadania (mimo dwóch lewych rąk i nóg i niemożności oderwania się od podłoża) 😉

Natural born dancers

Po drugie, uważam, że trzeba wziąć pod uwagę predyspozycje partnerów. Jeżeli mamy do czynienia z przysłowiową „kłodą”..cóż, sądzę, że nawet codzienne treningi przez pół roku nie wniosą tu za wiele. Jedne osoby czują rytm i potrafią się gibać, inne natomiast nie. I wydaje mi się, że jeśli ktoś należy do tej drugiej grupy, to w przygotowanym układzie będzie jeszcze bardziej zestresowany. Nie dość, że ten ruch jest jakościowo podły, to jeszcze trzeba zapamiętać wszystkie kroki! I tak właśnie podjęliśmy decyzję my. Kocham swego męża, ale ma po prostu dwie lewe nogi (przepraszam Kochany!). Nie chciałam narażać go na dodatkowy stres i zostawiłam temat układu i choreografii jakiejkolwiek.

suit-couple-blue-shoes-large

Taniec z gwiazdami

Nie myślcie, że jestem totalnym przeciwnikiem przygotowanych wcześniej układów. Przygotowane choreografie zawsze mnie rozczulają, widać włożony trud i pracę, nawet jeśli parze daleko do zawodowych tancerzy. Moim zdaniem, nie jest ważne, czy odwzorujecie choreografię kropka w kropkę. Nie skupiajcie się na tańcu, jakby od tego miało zależeć Wasze życie. Bawcie się tym, patrzcie na siebie, cieszcie się chwilą, cieszcie się dniem z ukochaną osobą. Widownia i tak nie wie, czy wszystko się zgadza 😉

Bardzo często normalne pary (nie to, co my) decydują się na kurs tańca, naukę tańca czy nawet kilka lekcji w szkole tańca. Warto w tej sytuacji wybrać kogoś naprawdę dobrego, najlepiej kogoś sprawdzonego. Popytajcie wśród znajomych, poczytajcie na forach internetowych, na pewno znajdzie się ktoś godny polecenia. Pamiętajcie też, że nauki musicie zacząć stosunkowo wcześniej i radzę się tym zainteresować nawet pół roku wcześniej.

Układ taneczny

Tutaj macie milion możliwości – od tańca towarzystkiego po szalone układy z udziałem gości. Bardzo popularne są układy, w których miesza się style tańca, muzykę a nawet ubrania. Taki show rozrywkowy, często ze śmiesznymi wstawkami. Ten wybór będzie idealny dla par, które nie czują się dobrze tańcząc, albo uważają, że ich umiejętności nie są wybitne.

Ja natomiast zawsze podziwiam pary, które tańczą np. walca. Wygląda to pięknie, z zawsze piękną muzyką. Cód, miód, łzy w oczach. Często pary życzą sobie, aby po chwili prowadzący zabawę weselną zaprosił gości do pary w pierwszym tańcu. Ja jednak chciałam, aby była to nasza, wyjątkowa chwila. I szczerze namawiam, abyście dali sobie te 3 minuty i absolutnie się nie wstydzili. To Wy jesteście najważniejsi, a pierwszy taniec jest inauguracją zabawy weselnej.

Pierwszy taniec a muzyka

Wszystko zależy oczywiście od stylu tańca jaki wybierzecie – muzyka musi być dopasowana do układu. Jeśli natomiast idziecie na żywioł, czyli nie przygotowujecie układu i stwierdzacie, że jakoś się przeturlacie po sali, wybór macie chyba nieograniczony. Możecie wybrać Wasz ulubiony utwór, piosenkę z pierwszej randki, pierwszego pocałunku, z ważnego momentu w Waszym życiu.

To ma być taniec dla Was, przede wszystkim. Ja dość długo szukałam piosenki idealnej, która musiała spełnić parę wymagań. Musiała być w miarę krótka, w języku polskim i w miarę żwawym tempie. Padło na „Słowo jedyne Ty” Czerwonych Gitar. I poszło dość sprawnie, mimo że nasz układ przećwiczyliśmy dzień przed ślubem (sic! – nie idźcie tą drogą).

***

Pierwszy taniec stanowi dość ważną kwestię. Jak już wspomniałam, od niego zaczyna się całonocne szaleństwo. Zadbajcie więc, aby był to miły czas dla oka i ucha również Waszych gości. Jeśli nie wiecie, jak do tego podejść – skorzystajcie z pomocy profesjonalistów. Jeśli macie zamysł – twórzcie i korzystajcie z Waszych głów. Macie się bawić tańcem a nie traktować go jako największą karę. Wesela bez tańca chyba jeszcze nie widziałam 😉

Więcej wpisów z tej kategorii znajdziecie w kategorii Wedding. Macie swoje przemyślenia na temat pierwszego tańca? Korzystaliście z usług szkół tańca? Jaką piosenkę wybraliście lub wybierzecie? Jak zawsze jestem ciekawa Waszych opinii 🙂

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się ze mną skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (Kasia, KarolinaTwitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images via: pexels.com (1, 2)

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj