Hell yeah!


Chociaż jestem zadeklarowaną miłośniczką prostoty i minimalizmu muszę pzryznać, że zachwyca mnie poniższa stylizacja. Podoba mi sie absolutnie wszystko. Zestaw stanowiący idealną kombinacje elementów i męskiej i kobiecej szafy. Seksowne szpilki, luźne jeansy a’la z szafy chłopaka plus parka? Jestem na tak. Uwielbiam takie pełne przekory i dystansu stylizacje. Pełne drobnych smaczków jak np. czapka

Marni for H&M


Nie będę się specjalnie rozwodzić nad kolekcją Marni for H&M. Powiem tylko, że jestem pod wrażeniem. Wprawdzie projekty tego domu mody nie do końca są w mojej stylistyce (chociaż żakiet w granatowe kropy o dziwo mnie kusi) jednak doceniem konsekwencję marki w tworzeniu swojego wizerunku. Skoro zdecydowali się na współpracę z sieciówką to stworzyli ubrania

Żółty? / Yellow?


To zadziwiające jak bardzo zmienia się moje podejście do mody. Bardzo pomogło mi w tym pisanie bloga. Zadziwiające. Nadal uwielbiam czerń, ale powoli doceniam też inne kolory. Oczywiście ich wprowadzenie w życie zajmuje mi trochę czasu. Nie tak łatwo jest porzucić dawne nawyki. Jednym z moich odkryć jest żółty. Kolor którego przez lata nie znosiłam.

Galeria Trzepaka, czyli coś dla poszukujących ideału


Uwielbiam biżuterię. Serio. Kolekcjonuje ją z uporem maniaka. Zdecydowanie moimi ulubieńcami są kolczyki. Wydaje na nie majątek. Co do zasady uwielbiam wszelkie. I te duże i zupełnie małe. Proste lub bogato zdobione. Srebrne lub złote. Wielokolorowe i jednobarwne. Co jednak zrobić gdy obowiązuje nas dress code który zakłada raczej unikanie rzucającej się w oczy biżuterii?

Natalia Siebuła


Powiedzieć, że mam szczęście co do internetu to za mało. Od zawsze miałam zdolność wyszukiwania prawdziwych perełek. Mam całe foldery znalezionych na wszelakich (momentami przypadkowych) stronach inspiracji, pomysłów czy namiary na zdolnych twórców. Właśnie tak, szczęśliwym trafem natknełam sie na młodą, zdolną projektantkę. Natalia Siebuła tworzy ubrania, które bez większego zastanowienia z przyjemnością przywitałabym w

Szmaragdowe marzenie


Rok, a może i dwa lata temu, przyjełam niepisaną zasadę, że wbrew panujacymw świecie mody regułom, o zimowych kolekcjach będę pisałą zimą a o letnich latem. Zawsze z rozbawieniem obserwowałam prezentacje kolekcji co najmniej z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Oczywiście niby rozumiem tego zamierzenie (więcej czasu an kampanię reklamową, zachęcenie potencjalnych klientó itd.), ale mimo wszystko wywołuje