Nasiona chia – magiczne ziarenka?


Dzisiaj ponownie na tapetę bierzemy nowinki żywnościowe. Był już olej kokosowy. Tym razem mowa o zachwalanych obecnie nasionach chia. Bez bicia przyznajemy się,  że trochę czasu zajmuje nam przekonanie się do produktów o cudownych właściwościach – stąd chia gości u nas od niedawna. Nasiona chia, czyli szałwia hiszpańska, szturmem wtargnęły do polskiej blogosfery i zawładnęły sercami wszystkich fit blogerek. Postanowiłam przyjrzeć się im bliżej i zadecydować czy rzeczywiście to nie tylko moda a coś naprawdę wartościowego i pysznego. Na końcu znajdziecie również mini przepis z chia. Zapraszam!

CHIA czyli szałwia hiszpańska

Szałwia hiszpańska to roślina uprawiana od bardzo dawna bo już od czasów prekolumbijskich. Pochodzi z Ameryki Południowej. Dawniej była ważnym składnikiem diety Azteków i Majów. Ceniona jest przede wszystkim za swoje wartości odżywcze. Te małe ziarenka kryją w sobie prawdziwą bombę witaminową i mikroelementową. W składzie chia znajdziemy m.in. błonnik, białko (łatwo rozpuszczalne), tłuszcz (nasiona stanowią  źródło kwasów tłuszczowych Omega 3 i Omega 6, z czego połowa to Omega 3), wapń, żelazo, magnez, fosfor, cynk, potas, witaminy A, C, E, B1, B2 i B3.  Są też bogate w przeciwutleniacze. Może być stosowana jako dodatek do sałatek, owsianki, musli, koktajli.

W internecie można również znaleźć informację, ze chia w postaci żelowej (czyli po zalaniu płynem i odstawieniu na kilka godzin) zapobiega zbyt szybkiemu wchłanianiu się węglowodanów. Ta informacja powinna zainteresować zwłaszcza cukrzyków.

Zmielone nasiona chia można łączyć także z mąką do wypieku ciast, naleśników, wypieku chleba. Nasiona Chia po zalaniu płynem (np. wodą, sokiem czy mlekiem) podwajają swoją objętość. Warto podkreślić, iż w produktach piekarskich zawartość chia nie powinna przekraczać 5-10%. Należy jednak pamiętać aby nie przekraczać maksymalnej dziennej dawki nasion chia. Na różnych stronach możecie znaleźć inne maksymalne dawki – od 15 g (czyli 1,5 łyżeczki) do 4 łyżek. Ja wybrałam opcję podaną na opakowaniu swoich nasion, czyli 15 g. Sądząc po opiniach użytkowników, najlepiej jest jeść chia rano, ze względu na fakt, że dają dużą dawkę energii.

Chia pudding

Najpopularniejszą formą podania jest jednak pudding, czy to z całych nasion czy zmielonych. Dziś przedstawiam Wam podstawową wersję puddingu. Jest to danie tak banalne w przygotowaniu, że właściwie niepotrzebnie  o tym piszemy 😉 Może jednak ktoś jeszcze nie spróbował puddingu a u nas natknie się na przepis po raz pierwszy. Do jego przygotowania będą potrzebne:

  • 300 ml mleka (ja użyłam kokosowego i zwykłego mleka krowiego w stosunku 50:50)
  • 3 łyżki nasion chia
  • ulubione owoce
  • opcjonalnie miód lub słodzik

Na początku zalewamy nasiona chia mlekiem. Mieszamy kilka razy tak aby równomiernie napęczniały. Ja swoje wstawiłam na noc do lodówki i wyszedł dość gęsty – nie lejący się. Jeśli więc lubicie rzadsze konsystencje – potrzebujecie więcej mleka. Nasiona chia nie mają smaku a więc w zależności co do nich dodacie taki smak otrzymacie.

Mleko kokosowe natomiast powoduje, iż deser ma cudowny, koksowy smak, który wprost uwielbiam. Moja dzisiejsza propozycja to borówki i mango. Mango zmiksowałam na puree natomiast borówki dodałam w całości. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni. Z podanych składników wyszły mi 2 spore porcje. Smacznego!

Czy Wy też używacie chia? Czy jesteście raczej sceptycznie nastawieni do wszelkich nowinek i metod naturalnych? A jeśli korzystacie to robicie pudding czy macie na nie inny sposób? Czekam na Wasze komentarze i opinie 🙂 Więcej tego typu wpisów znajdziecie w kategorii get fit and healthy choices oraz food.

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • cały czas się przymierzam do zakupu.

    • Myślę, że warto spróbować. Chia jest stosunkowo wydajne więc warto kupić opakowanie z przyjaciółką na spółkę. N ie jest to wprawdzie duży wydatek ale jeżeli ktoś boi się, że nie będzie zadowolony może warto się złożyć 🙂

      • ja wiem, że zadowolona będę tylko cały czas mi jakoś tak nie po drodze 😉

        • Znam ból doskonale, sama pół roku się zbierałam do ich zakupu 🙂

    • U nas też tak to wyglądało 😉 ale w końcu zakupiłyśmy 🙂

  • Niby słyszałam już wcześniej o nasionach chia, bo przewijały się przez całą fit blogosferę od dawna, ale tak naprawdę nigdy nie zatrzymałam się na dłużej, by o nich poczytać. Tutaj natomiast w tak prostej i przyjemnej wersji jak pudding z owocami naprawdę zachęcają, by je spróbować 🙂

    • Bardzo nam miło! staramy sie aby nasze przepisy były proste, a posty nie przytłaczały wymyślnymi sformułowaniami 🙂

    • Podstawowa zasada naszych przepisów to banał i prostota 🙂 sama nie cierpię spędzać godzin w kuchni więc nie mam zamiaru fundować tego naszym Czytelnikom 🙂 a nowych rzeczy warto próbować 😉

  • Genialny wpis. Bardzo lubię takie nowinki zdrowotno-urodowo-kulinarne 😉 Bardzo chętnie bym spróbowała nasion, niestety w moim mieście nie ma żadnego sklepu ze zdrową żywnością, gdzie mogłabym je dostać. Czy macie może jakieś sprawdzone miejsce w sieci, gdzie można je znaleźć? 🙂

    • Ja i Kasia swoje dostałyśmy na giełdzie rolno-towarowej. Wiem, ze duże hipermarkety np. tesco mają półki ze zdrową żywnością, widziałam też chia w Rossmanie. Kilku znajomych kupiło na alegro i było zadowolonych, ale że sama nie mam w tym doświadczenia to nic nie doradzę 😉

    • Z powodzeniem znajdziesz je w Rossmanie – od jakiegoś czasu już tam są 🙂

  • bardzo lubię 😉

  • Iza

    Szczerze mówiąc bardzo lubię na nie patrzeć, bo na blogach prezentowane są bardzo estetycznie a nawet pięknie. Widzę, że podobno nie mają smaku – dla mnie „na oko” wyglądają na mdłe i to mnie odstrasza. Za to wygląd takich deserów łamie mój opór. 🙂

    • Ten brak smaku to z jednej strony plus i minus. Minus bo jeżeli źle je przygotujemy będą mdłe, za to dużą zaletą jest, ze świetnie łapie smaki płynu – więc bez trudu możemy uzyskać (po odczekaniu odpowiedniego czasu i zalaniu ziarenek), kokosowy, migdałowy, czekoladowy, owocowy czy mleczny smak 🙂

      • Iza

        A widzisz – czyli tu jest tajemnica. Dzięki! 😀

    • Nasionka nie mają smaku a więc wszystko zależy od tego co do nich dodasz 🙂 z mlekiem kokosowym – miód w gębie dla zakochanych w kokosie, ulubionymi owocami, w zależności od dnia i humoru. Tak naprawdę można uzyskać każdy smak 🙂 Mam nadzieję, że niedługo pojawią się na blogu inne pomysły na chia 😉

  • Same dobre opinie słyszałam na temat tych nasion. Chyba najwyższy czas żeby znalazły się w moim domu 🙂

  • Nie słyszałam wcześniej o chia, pudding wygląda smacznie, warto spróbować 🙂

  • Mam, ale nie wiedziałam, że to trzeba dawkować, nie czytałam opakowania. Ja tylko maksymalnie łyżkę i to nie codziennie. Ciekawe są w smaku.

    • Mnie oświeciło opakowanie, które mam w domu i zaczęłam troszkę na ten temat szukać 🙂

    • O tym dawkowaniu wspomniała mi kiedyś znajoma dietetyk i po dokładniejszym zbadaniu sprawy faktycznie okazało się, że nie można z nimi przesadzać 🙂

  • Mam w planach zakup. 🙂 Puddingi mnie skusiły!

  • Codziennie mijam je w sklepie, ale nigdy nie wiedziałam do czego mogłabym ich użyć. Jutro kupię i spróbuję tego puddingu 🙂 Polecasz może jeszcze jakieś fajne przepisy?

    • Na razie testowałyśmy puddingi o rożnych smakach ale planujemy szaleć dalej i eksperymentować, jeżeli coś ciekawego z tego wyjdzie na pewno się tym pochwalimy na blogu 🙂

    • Baza jest praktycznie taka sama w większości przepisów natomiast dodatki – czego dusza zapragnie i na co akurat masz ochotę 🙂 nie ukrywam, że w niedalekiej przyszłości spróbujemy zaszaleć z chia i czekoladą więc zapraszamy serdecznie 😀

      • O mamo, to nie mogę się doczekać 😀 mam tylko nadzieję, że nie trafi akurat na moment „30 dni bez cukru” 😀

        • Mam nadzieję, że nie trafię na ten moment 😀 a nawet jeśli to wykorzystasz później, nic straconego 😉

  • Jeszcze nie kupiłam chociaż mam zamiar… pewnie dlatego, że nie wpadłam na nie w sklepie 🙂 Strasznie podoba mi się wygląd tych napęczniałych ziarenek 🙂

  • Widziałam ostatnio u mnie w sklepie spożywczym te nasiona i nawet chwilę rozważałam ich zakup. Koniec końców nie kupiłam bo nie wiedziałam czy to smaczne i co z nich robić :), ale następnym razem się skuszę 🙂

    • Są na prawdę fajnym dodatkiem do wielu dań a przygotowane dzień wcześniej jako pudding są sycącym śniadaniem 🙂

    • Warto próbować nowych składników więc nie bójmy się – najwyżej ponownie czegoś nie kupimy 🙂

  • Jeszcze nie próbowałam, ale ciekawią mnie trochę 🙂

    • Warto dac im szansę 🙂

    • Jeśli czegoś nie spróbujemy to niestety się nie przekonamy 😉 nie ma się czego bać – warto próbować nowych smaków 🙂

  • Nigdy o nich nie słyszałam, nie wiem czy u mnie będą bo mieszkam niestety obok małego miasteczka 🙁

    • Bez trudu można je znaleźć w internecie 🙂

    • Dokładnie, w internecie na pewno znajdziesz 🙂

    • malowanka

      Zaczyna się mówić coraz więcej o tych nasionach, mnie przypominają smakiem siemię lniane ; ) Można je wrzucać do szejków owocowych, pasują do większości owoców. W małych miasteczkach też są, bo sama kupuję nie tylko chia, ale też jagody goji od Intenson. Możesz je znaleźć m.in. w Stokrotce, Tesco,

  • Słyszałam o nich ostatnio i natknęłam się na promocję w jakimś sklepie, więc na pewno kupię i wypróbuję 🙂

  • Pingback: Smoothie inaczej, czyli zielony koktajl z kaszą gryczaną - Zielona Karuzela()

  • Pingback: Czekoladowy pudding chia - Zielona Karuzela()

  • Puddingiem będziesz zachwycona, zapewniam 😉

  • Bardzo nas to cieszy! 🙂

  • Pingback: Quinoa, czyli komosa ryżowa - czy warto? - Zielona Karuzela()