Must have


Tegoroczna chlapa przekonała mnie ostatecznie o konieczności zakupu kaloszy. MWczorajaszy dzień był przysłowiowym gwoździem do trumny. Nie wiem jak u Was ale ja wczoraj wracałam w istnej ulewie składającej się z  deszczu i śniegu. Mam dość przemokniętych stóp i zniszczonych butów. Nie wspomnę o ciągnącym się w nieskończoność katarze. Co tu dużo mówić najwyższa pora na taki zakup, tym bardziej że niezależnie z jaką porą roku mamy doczynienia deszcze i tak padają. O tym że lubię i cenię prostotę chyba nikogo już przekonywać nie muszę. Dlatego też z pewnością zdecyduje sie na czarne, proste kalosze. Nie ukrywam, że bardzo chodza mi po głowie buty marki Hunter.  Prawdziwy klasyk i must have w gronie kaloszy. Wspomniana marka ma tylu zwolenników co i przeciwników. Doszłam do wniosku, że skoro kupię najprawdopodobniej jedną (góra dwie pary) do końca życia to mogę zaszaleć. Coś w rodzaju długoterminowej inwestycji 🙂 I tu mam kilka pytań do posiadaczek Hunter’ów. Która wersję polecacie – klasyczne czy Gloss? Jak z rozmiarówką – jest standardowa? Czy warto jest zakupić specjalny środek czyszczący czy też istnieje jakiś zamiennik? Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi 🙂

 

źródło: www.spartoo.pl 

Karolina

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Koniecznie zajrzyj też tutaj