Matowa pomadka Longstay Liquid Matte Lipstick Golden Rose – czy warto?


Na rynku mamy ogrom produktów do malowania ust, od błyszczyków, przez pomadki, do lakierów. W moim przypadku, znalezienie pomadki idealnej graniczyło z cudem. Zaczęłam więc wzmożone poszukiwania. Nie powiem, że się nie zawiodłam, i to nie raz i nie dwa, a to pewnie dlatego, że kupowałam tańsze produkty. Większość pomadek, które kupiłam miały w nazwie „matt”, jednak działanie pozostawiało wiele do życzenia. Jako początkująca w sferze kolorowych ust bałam się wydać dużą sumę pieniędzy, będąc pewna, że ostatecznie stwierdzę, że jednak źle się czuję z wielkimi, kolorowymi ustami. Szukałam czegoś, co nie zrujnuje mojego portfela. Takim oto sposobem trafiłam na super produkt od Golden Rose. Jeżeli nie słyszeliście jeszcze o Longstay Liquid Matte Lipstick Golden Rose – zapraszam do czytania!

Duże usta

Do niedawna w ogóle nie malowałam ust. Od zawsze miałam kompleks zbyt dużych i pełnych ust. Może to śmieszne, ale cóż, starałam się w ogóle ich nie podkreślać, ani nie uwydatniać jeszcze bardziej. Kiedy wychodziłam z domu z pomalowanymi ustami miałam wrażenie, że każdy się na mnie gapi i myśli nie wiadomo co. A ja należę raczej do tych nieśmiałych. Taki był ze mnie głupek 🙂

Nadszedł jednak dzień, w którym stwierdziłam, że dość ukrywania się. Jestem na tyle dorosła, że chyba poradzę sobie z kolorowymi ustami. Poza tym, zazdrościłam innym dziewczynom pięknie pomalowanych ust, najbardziej zachwycały mnie te idealnie matowe. I tak oto trafiłam na Golden Rose. Obecnie jestem w posiadaniu trzech kolorów: 02, 03 , 04, które widzicie na zdjęciu.

DSC03823

Matowa pomadka do ust w płynie  – Longstay Liquid Matte Lipstick Golden Rose

Producent na swojej stronie internetowej zapewnia, że „Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania”. Postaram się teraz rozłożyć te informacje na czynniki pierwsze:

Krycie

Tutaj przyznam rację producentowi. Matowa pomadka kryje idealnie i to przy użyciu minimalnej ilości produktu. Ja zawsze wycieram aplikator o brzegi najbardziej jak się tylko da. Zawsze lepiej dołożyć więcej, niż zostawiać wszędzie ślady nadmiernej ilości pomadki. Odradzam nakładanie grubej warstwy, bardzo możliwe, że to, co się nie wchłonie, za jakiś czas znajdziecie na swojej twarzy, rękach i ubraniu (albo to tylko ja tak mam, że wiecznie muszę dotykać twarzy).

Umiar to podstawa! Kiedy zaczynacie malować pomadka się błyszczy, ale spokojnie – musi zaschnąć. Karolina za pierwszym razem stwierdziła, że to bubel i gdzie ten mat 😉 Także dajcie pomadce chwilę na wyschnięcie.

Nawilżenie

Potwierdzam – pomadka nie wysusza ust. Przynajmniej ja tego nie zauważyłam. Na początku bałam się, że będzie mocno wysuszać, i nawet użyłam pomadki nawilżającej…i nie polecam tego zabiegu żadnej z Was 😉 Konsystencja jest rzeczywiście kremowa w punkt, łatwo ją rozprowadzić, nie rozlewa się ani nie przywiera za mocno. Pomadka po wysuszeniu również się nie klei i nie lepi, zastyga na ustach idealnie. Nie miałam też uczucia ściągnięcia ust.

Aplikator

Najwięcej moich obaw wiązało się właśnie z aplikatorem. Wyobrażałam sobie, że będzie to gładziutki pędzelek, lub coś w tym rodzaju, który idealnie i równiutko rozprowadzi pomadkę. Otwieram i klops, widzę gąbeczkę(?). Na szczęście moje obawy się nie potwierdziły. Aplikator idealnie rozprowadza produkt, jestem w stanie narysować idealną kreskę, bez konieczności popraw.

Trwałość

Jeśli chodzi o trwałość, to mam mieszane uczucia. Spodziewałam się, że pomadka będzie się bardziej opierała jedzeniu i piciu (chociaż u Karoliny wytrzymuje nawet mycie zębów). Ale z drugiej strony, może za dużo jem i piję 😀

Natomiast, jeśli nic nie robię, nie dotykam ust, i nie jem dziwnych rzeczy – pomadka trzyma się naprawdę długo, bez konieczności poprawy. Zdaje sobie też sprawę, że chyba nie ma produktu, który będzie się idealnie trzymał na ustach przez 12 godzin.

Opakowanie

Do opakowania nie mogę się zbytnio przyczepić, jest raczej normalne, nie za eleganckie, ale też i nie absolutnie tandetne. Jest natomiast poręczne i dobrze się trzyma w dłoni. Opakowanie jest przezroczyste, a więc widzicie kolor pomadki, natomiast nakrętka z aplikatorem jest w kolorze czarnym.

Zapach

Pomadka nie pachnie bardzo intensywnie, ale da się odczuć woń…budyniu waniliowego? Pytałam męża o zdanie, i jemu zapach kojarzy się z waniliowym aromatem do ciasta. Także potwierdzone, czuć wanilię 😉 Przyjemny, niemęczący zapach.

Cena Longstay Liquid Matte Lipstick Golden Rose

Pomadka kosztuje 19,90 zł. W porównaniu do konkurencji, no cóż, właściwie nie ma konkurencji. Cena jest świetna! Za pierwowzór, czyli Velvet z Bourjous zapłacicie ok. 60 zł. Różnicy za wielkiej nie ma, także wybór należy do Was 🙂 A biorąc pod uwagę powyższe, chyba nie ma co narzekać i stwierdzić, że jest to produkt bardzo dobry – i cenowo i jakościowo.

***

Longstay Liquid Matte Lipstick Golden Rose możecie znaleźć na wyspach w galeriach handlowych lub też w sklepie internetowym producenta. Z dostępnością bywa różnie, my zazwyczaj pytamy pani sprzedającej, kiedy będzie dostawa 😉 Pomadki znikają w oszałamiającym tempie! A Wy miałyście już do czynienia z płynną pomadką z Golden Rose? A może planujecie zakup? Jakie są Wasze spostrzeżenia? Jak zawsze czekamy na komentarze 🙂

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się ze mną skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (Kasia, KarolinaTwitter, Bloglovin’,Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj