Jak zaplanować świąteczne porządki aby nie oszaleć


Sprzątanie jest nieodzownym składnikiem świąt. U jednych wywołuje skręt kiszek a u innych wysypkę na całym ciele. Nikt nie lubi przedświątecznych porządków. Nawet ja, mimo iż sprzątanie codzienne toleruję, a nawet lubię. Przedświąteczna gorączka sprzątaniowa jest niestety w większości przypadków nie do zniesienia. Bieganie ze ścierką i mopem przez tydzień to chyba najgorszy możliwy scenariusz tygodnia przedświątecznego. Odkąd wyprowadziłam się z domu rodzinnego przyjmuję zupełnie inny tryb i zamysł sprzątania przedświątecznego. Porządki nie spędzają mi już snu z powiek, którego i tak wiecznie za mało. Co zmieniłam i jak wyglądają teraz moje porządki? Zapraszam do czytania dalej!

SPRZĄTANIE PRZEDŚWIĄTECZNE – NOWA ODSŁONA

Wydaje mi się, że od wieków panuje w naszych domach zasada wysprzątania całego domu na błysk, łącznie z podłogami, ścianami, pod podłogą, oknami, piwnicami, dachami i wszelkimi najgłębszymi zakamarkami. I szczerze? Nie widzę w tym większego sensu. Domyślam się, że znaczna większość społeczeństwa nie żyje na co dzień w chlewie i brudzie nie z tej ziemi.

Dlaczego więc istnieje szaleństwo rozpoczyna się w okresie przedświątecznym? Moje zapatrywania potwierdzają wszelkie akcje internetowe mycia okien dla Jezusa. I naprawdę się z tym zgadzam. Uważam, że Święta nie polegają na konieczności wysprzątania absolutnie całego domu, wyprasowania wszystkich ubrań i obrusów oraz na utrzymaniu nieskazitelnie czystego domu do Świąt. I w czasie Świąt. Po co nam tyle stresu? Gdzie czas na cieszenie się tym pięknym okresem?

SPRAWY WAŻNE I WAŻNIEJSZE

Nikt mi nie wmówi, że Święta polegają na tym, aby siedzieć i podziwiać swój piękny i lśniący dom. I nie, nie jestem totalnym przeciwnikiem sprzątania, a nawet przeciwnie. Porządek uwielbiam i staram się go zachować na co dzień (o sukcesywnym sprzątaniu więcej zasad znajdziecie tutaj). Natomiast jestem wielkim przeciwnikiem wielkich sprzątań.

Powodują jedynie sprzeczki rodzinne mniejsze i większe oraz padnięcie na twarz po całodziennym bieganiu, myciu, prasowaniu i praniu. Konkretny dramat i obrzydzenie do sprzątania. Stare dobre mega sprzątanie przedświąteczne odsyłam więc do lamusa. Nigdy więcej. Wybieram rozsądek i organizację. Zamiast męczyć się całe dni na pucowaniu wszystkich kątów decyduje się na spokojniejszy rytm.

table-white-home-interior-large

JAK MIŁO I PRZYJEMNIE POSPRZĄTAĆ DOM NA ŚWIĘTA

I tu Was pewnie nie zaskoczę. Nie zostawiajcie wszystkiego na ostatnią chwilę i rozłóżcie czynności w czasie. Weźcie kartkę i spiszcie do trzeba zrobić. Następnie podzielcie ją na następne tygodnie. Tylko bez szaleństw! Darujcie sobie mycie okien. Darujcie trzepanie dywanów, jeśli robiliście to na koniec lata. Darujcie gruntowne porządki w piwnicy lub na strychu. Osobiście tak poważne zajęcia zostawiam sobie na czas porządków wiosennych albo też przygotowań do zimy. Wtedy to szoruję okna, wywalam całą szafę do góry nogami i szturmem zdobywam piwnicę.

Święta nie mogą się nam kojarzyć tylko i wyłącznie z wielodniowym sprzątaniem (i gotowaniem). Dajmy na luz. Posprzątajmy jak zwykle i gwarantuję, że nikt nie będzie sprawdzał, czy Wasza piwnica błyszczy albo czy na oknach nie ma żadnej smugi. Odkurz, zetrzyj kurze, pozmywaj podłogi, nastaw pranie, wypierz poszewki na poduszki i firany. Wystarczy, W Świętach nie powinien liczyć się jedynie wypucowany dom. Celebrujemy dobre wydarzenie i czas spędzony z rodziną. A w tym okresie liczy się rodzina – czas spędzony razem, wspólne śpiewanie kolęd, ciepło i miłość. No i jeszcze pyszne jedzonko 🙂

Oczywiście, bardzo miło spędza się czas w czystym mieszkaniu. Jednak powtarzam – zróbmy to co zawsze. Ja staram się zrobić możliwie najwięcej prania przed Świętami tak aby na czas tych kilku dni nawet nie włączać pralki (znam i takich!). Najbardziej przykładam się do łazienki i kuchni. Myję podłogi w całym domu, odkurzam i ścieram kurze. Tyle 🙂 Reszta zadań specjalnych czeka na nadejście wiosny!

Mam nadzieję, że większość z Was nie poczuła rozczarowania po tym wpisie. Przewrotny tytuł…ale cóż ja poradzę, że tak myślę. Nie traćmy czasu na czynności, które nie mają praktycznie nic wspólnego z Bożym Narodzeniem. Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania. Podchodzicie do sprawy tradycyjnie czy też walczycie z systemem? Czekam na Wasze przemyślenia i komentarze 🙂

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images via: www.pexels.com (1,2)

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj