Jak zapanować nad swoją kosmetyczką w 5 krokach?


W dobie gdy coraz częściej zwracamy uwagę na nasz wygląd a nowinki kosmetyczne pojawiają się niemal co chwile łatwo popaść w przesadę. Pamiętam, że jeszcze rok czy dwa lata temu testowałam ogromną ilość kosmetyków. Wystarczyła pozytywna recenzja w mediach, na blogu, IG lub u ulubionej youtuberki i już biegłam do drogerii. W efekcie moja kosmetyczka i półka w łazience uginały się pod nawałem różnej maści specyfików, z których żeby było śmieszniej wcale nie korzystałam. Jak nad tym zapanowałam i jak ogarnąć swoja kosmetyczkę w 5 prostych krokach? Jeżeli jesteście ciekawi, zapraszam do czytania dalej!

Wstępna selekcja

Na początek wystaw wszystkie kosmetyki które posiadasz. Nie żartuję – wszystkie. Przejrzyj każdy zakamarek (u mnie kosmetyki były nawet w walizce!). Od perfum, dezodorantów, przez kolorówkę po kremy i żele pod prysznic. To często dobra terapia szokowa bo dopiero gdy zgromadzimy wszystko w jednym miejscu uświadamiamy sobie jak wiele tego posiadamy.

Teraz zacznij przegląd. Pozbądź się przede wszystkim przeterminowanych kosmetyków. Pamiętam, że gdy zabrałam się za to 2 lata temu byłam przerażona jak wiele z posiadanych przeze mnie kremów, maseczek, olejków do opalania czy tuszy do rzęs itd. była już dawno po terminie przydatności. Marnujemy w ten sposób masę pieniędzy.

Czego tak naprawdę potrzebuję?

Po pierwszym kroku czyli wyciągnięciu wszystkich kosmetyków i pozbyciu się tych przeterminowanych, warto zastanowić się czego tak naprawdę potrzebujemy. Przemyśl jak wygląda Twój codzienny makijaż (czy potrzebujesz tych wszystkich, wprawdzie pięknych, ale mało praktycznych, paletek cieni z neonowymi kolorami?) i pielęgnacja (czy potrzebuje 10 różnych tubek maseczek i kolejnych 15 opakowań najróżniejszych peelingów skoro zwykle o nich zapominam?).

Bądź ze sobą szczera. Nie kuś się pięknymi zdjęciami na IG czy kolejnym hitem na youtube. Skup się na tych kosmetykach które posiadasz i swoich rzeczywistych potrzebach.

Nawet najdroższy i najbardziej wychwalany w sieci krem nie będzie działał jeżeli stoi ukryty w naszej szafce za 5 innymi kremami. Większość z nas nie potrzebuje też do szczęścia 5 różnych rodzajów balsamów, bo zwykle zapomina o regularnym stosowaniu nawet jednego.

Dziel się kosmetykami

Kiedyś skuszona genialnymi recenzjami zdecydowałam się na zakup zestawu z kwasami. Wydałam na to niemałe pieniądze, a dopiero po pierwszym zastosowaniu zrozumiałam, że przy mojej ultrawrażliwej cerze to słaby pomysł. Z zestawu na szczęście ucieszyła się Kasia, która ma skrajnie inną cerę. Szczęśliwie więc kasa nie poszła w błoto

Od tamtej przygody mam prostą zasadę – jeżeli kosmetyk który kupiłam zupełnie się u mnie nie sprawdza, pytam znajomych i rodzinę czy mają ochotę go przejąć. Nie ma nic w złego w tym, że część kosmetyków z których nie korzystasz przekażesz siostrze, koleżance czy mamie. Oczywiście chodzi o kosmetyki, które nie są przeterminowane i są wciąż w dobrym stanie.

Regularnie robimy takie wymiany między najbliższymi koleżankami. Kilkukrotnie wymieniłyśmy się w ten sposób np. podkładami, które okazały się źle dobrane do naszych potrzeb, za to fantastycznie współgrały z cerą koleżanki. I wszystkie jesteśmy z tego zadowolone.

W ten sposób pozbyłam się też 2 lata temu masy zupełnie nowych kosmetyków. Po przejściu pierwszych dwóch punktów okazało się, że zupełnie ich nie potrzebowałam do szczęścia. Poszły więc w świat cieszyć inne osoby.

Projekt denko

Każdy kto chociaż raz oglądał polskie kosmetyczne youtuberki na pewno spotkał się z tą nazwą. Opiera się na bardzo prostej idei – nie kupuje nowego, dopóki nie zużyje starego. Wybieram się do drogerii tylko po to by uzupełnić brakujący kosmetyk.

Nowy szampon czy żel pod prysznic pojawią się u mnie dopiero wtedy gdy skończę, te których używam obecnie. Podobnie wygląda u mnie sytuacja z balsamami, kremami, kolorówką czy dezodorantami itd. Nie robię zapasów. Nie łapię się na promocje.

Mam po jednym kosmetyku z danej kategorii. Nie mam więc kłopotu z czekającymi na mnie kosmetykami, które jedynie zawalają mi przestrzeń. Nie mam tez problemu z przeterminowanymi kosmetykami a przez to nie tracę pieniędzy.

Magia pudełek i koszyków

Jeżeli tak jak ja jesteście maniakami organizacji lub marzycie o tym by w Waszym otoczeniu panował ład i porządek koniecznie wykorzystajcie pudełka i koszyki. To ultraprosty a przy tym genialny sposób by nad wszystkim zapanować. Można do tego wykorzystać najróżniejsze pojemniki –  odrobina kreatywności i nada się nawet pudełko po butach (wystarczy odrobina ozdobnego papieru lub spray).

Ja w ten sposób zorganizowałam m.in. szafkę z kosmetykami. Każda kategoria kosmetyków (np. pielęgnacja, kolorówka, do włosów itd.) ma swoje oddzielne pudełko, dzięki temu wiem co posiadam i gdzie co się znajduje. Nie muszę więc niczego gorączkowo szukać. Łatwiej mi tez kontrolować co muszę kupić a czego nie potrzebuję. Staram się też wszystko odkładać od razu na miejsce. Dzięki temu mam zawsze względny porządek.

W oddzielnym pojemniku trzymam też razem wszystkie kosmetyki do codziennego makijażu. To fajny trik i docenią go zwłaszcza Ci, którzy często wyjeżdżają. Dlaczego? Bo ilekroć mam wyruszyć w podróż – zamiast zastanawiać się nad kolorówką, po prostu przesypuje kosmetyki z tego konkretnego pudełka do kosmetyczki (ewentualnie przelewam np. podkład do mniejszego pojemnika). Mam wtedy pewność, że zabrałam wszystko czego faktycznie potrzebuje.

***

Więcej wpisów z kategorii wnętrza bez problemu znajdziecie w zakładce Home and decor i Akcja organizacja. Mam nadzieję, że dzisiejszy post przypadł Wam do gustu. Sami planujecie zakupy? Lubicie organizować swój dom i otoczenia? Planujecie wiosenne porządki? A może macie jakieś swoje sprawdzone rady w zakresie panowania nad kosmetyczką i organizacji kosmetyków? Czekamy na Wasze komentarze i ewentualne pytania.

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się ze mną skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie, Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

Images via: pexels.com (icon, 2)

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • Robiłam taki przegląd kilka miesięcy temu, kiedy po przeprowadzce okazało się, że moje kosmetyki nie mieszczą się do nowych szafek w łazience 😀 To była dobra motywacja, bo podobnie jak u Ciebie, okazało się, że wiele produktów było już dawno po terminie, a części z nich nie używałam już dość długo i też się ich pozbyłam 🙂

    • Przeprowadzki sa ogólnie genialną motywacją do tego typu przeglądów posiadanych przez nas rzeczy, ubrań, książek itd. 🙂

    • Ja ostatnio też robiłam taki przegląd, bo miałam pudło (!) kosmetyków, z których część była przeterminowana, a części w ogóle nie używałam 🙂

  • Reni Blog

    Ja staram się raz do roku robić taki przegląd kosmetyków. Dziękuję, ze mi o tym przypomniałaś:)

    • Ja chyba też wprowadze taki regularny przegląd 😉

    • U mnie to się dzieje nawet 2 razy do roku, staram się ogarniczyć tylko do kosmetyków, których naprawdę używam codziennie 🙂

  • Bardzo fajne rady – zwłaszcza, dotyczące wyrzucenia kosmetyków przeterminowanych oraz kupowania nowych tylko wówczas, gdy już nam się kończy jakiś kosmetyk 🙂

    • Dziękuję pięknie, cieszę się, że się podoba 🙂 zawsze z przyjemnością czytam takie komentarze 🙂

    • Kupowanie nowych, gdy się skończy stare – dotyczy zwłaszcza żeli do kąpilei i balsamów do ciała 😉

  • hmm przyznaję ze robię zapasy kosmetyków ale w moim przypadku jest to konieczne. Teraz przykładowo prawdopodobnie będę w Norwegii całe pół roku i oczywiście mogłabym kupować kosmetyki tutaj ale prawda jest taka że szkoda mi pieniędzy bo są one dużo droższe niż w Polsce (często 5-6 razy) do tego wiele marek które lubię z polskich drogerii jak np Alterra, Isana, ziołowe szampony, odżywki itp nie są tutaj dostępne. Dlatego przed wyjazdem kupuję np 2 ulubione tusze do rzęs, kilka szampnów i odżywek itp. Na początku mam tego sporo ale po pół roku uwierzcie mi wszystko pięknie na wykończeniu i jadę do Polski z „czystym kontem”, niczego nie wyrzucam (chyba że kupiłam coś felernego co nie nadaje się dla mnie), nie przeterminowuje się i robi się miejsce na nowe nabytki.
    Ale ostatnio i tak ograniczam kupowanie- przykładowo nie używam balsamów do ciała bo mam olej kokosowy, nie kupuję żeli pod prysznic w platsikowych butelkach tylko mydełka, które są bardziej wydajne i często nie mają opakowań lub malutkie papierowe.
    A w kosmetyczce do makijażu mam zawsze porządek bo jest tam tylko kredka do oczu, kredka do brwi i mascara:)

    • Ja też robię zapasy, ale tylko w odniesieniu do podkładów które kupuję na wyprzedaży w rossmanie 🙂 Natomiast Twoje podejście jak najbardziej popieram, też nie kupowałabym drożej, skoro mogę taniej. Najważniejsze, że zużywasz i tak jak napisałaś – wracasz z „czystym kontem”. To się chwali 🙂

    • Kochana jasne jest, że Twoja sytuacja tego wymaga! To w pełni zrozumiałe, poza tym uważam , ze dobrze robisz. W Twojej sytuacji to rozsądne działanie. Większość z nas ma jednak niesamowite ilosci semiotyków z których zupełnie nie korzysta, które są przeterminowane lub kupione pod wpływem impulsu 🙂

  • Magda M.

    Czytając ten post zdziwiłam się, że stosuje się do większości z tych zasad. Co prawda mam nie wiele kosmetyków, ale staram się ich używać często.

  • Przegląd kosmetyczki, tak samo jak selekcję w szafie, warto robić raz na jakiś czas. Motywuje mnie to, żeby pilnować terminów, zanim kremy do twarzy stracą na ważności.

    • Oj tak, ja niestety przy ostatnim przeglądzie wyrzuciłam sporo przeterminowanych kosmetyków :/

    • To prawda, taka systematyczność i regularność dużo daje 🙂

  • Patrycja Ujazdowska

    Bardzo przydatny post! ostatnio kupiłam mały organizer na biurko, w którym postanowiłam trzymać kosmetyki, których używam codziennie. Byłam w szoku jak mało się ich tam znalazło w porównaniu do mojej kolekcji! Chyba choruję na zbieractwo kosmetykowe 😀 Do większości zasad stosuję się również i ja! Nawet nieświadomie 😀

    • Nie Ty jedna 😉 Balsamów do ciała, żeli pod prysznic i szapomnów nigdy za wiele, przecież 😉 A to coś na wyprzedaży akurat, przyda się. I koło się zamyka 😀

    • Też długo chorowałam na takie zbieractwo 🙂 Na szczęście kuracja szokowa (wyciągnięcie wszystkiego na wierzch i zobaczenie ilości posiadanych kosmetyków) bardzo mi pomogła 🙂

  • W celu ograniczenia kosmetyków nałożyłam na siebie limit kwotowy. Dzięki niemu kupuję tylko to co najpotrzebniejsze, choć czasem pozwalam sobie na kupno jakiejś zachcianki kosmetycznej (która nie zawsze jest mi niezbędna) 🙂

  • Zrobiłam wszystko o czym piszesz już jakiś czas temu. Wyznaje zasadę, że lepiej mieć mniej, ale lepszej jakości 🙂 tylko z porządkiem mam problem 😉

    • Spokojnie mogę sie podpisać pod Twoja zasadą 🙂

    • Hehe, z tym porządkiem to różnie bywa, chociaż my mamy bzika na jego punkcie. I ja już teraz się przestawiłam na tryb mniej ale lepiej 🙂

  • bardzo przydatne rady 🙂 osobiście nie mam problemu z panowaniem nad kosmetykami 😉 zasadniczo nie robię zapasów, staram się kupować jedynie te, których naprawdę potrzebuję i których używam 😉 nie lubię gromadzić rzeczy 🙂 a jeśli kupię coś i zwyczajnie mi to nie pasuje w jakikolwiek sposób- robię tak jak napisałaś. Przekazuję komuś 🙂

  • BK LifestyleBlog

    Czytam i czytam.. I dosłownie jakbym widziała siebie. Ja – zawalona toną kosmetyków wszelkich. Nawet nie tyle kolorówką, co kremami 🙂 Skorzystam z kilku porad, na bank zrobię porządny przegląd 🙂
    Dobrze, że przynajmniej mam nawyk dzielenia się z innymi. Inaczej ta ilość produktów byłaby nie do przerobienia 🙂
    Pozdrawiam ciepło i dziękuję za wsparcie. Ciekawie w tym wpisie. Chyba również „obczaję” resztę 🙂

    • Bardzo mi miło! Trzymam kciuki za odgracanie kosmetyczki – dasz radę 🙂

    • U mnie najgorzej jest z maseczkami 😉 Mam problem z tym, żeby pamiętać, żeby ją sobie zrobić i tak się piętrzą 😉

  • Klaudia Kubaczyńska

    Cieszę się, że póki co nie maluję się na co dzień, więc mój portfel dzięki temu nie cierpi (aż tak). Mimo to maseczki, peelingi są u mnie obecne na skalę masową ostatnio, ale wszystko jest zużywane, także UF! A post jak najbardziej przydatny – kilku rzeczy z kosmetyczki muszę się jeszcze pozbyć 🙂

    • Super 🙂 Zawsze mnie cieszy gdy ktoś chociaż w minimalnym zakresie wykorzystuje nasze posty 🙂

    • Zazdroszczę niemalowania się na co dzień. Bardzo 🙂

  • Co do projektu denko:D wow… O ile nie mam takich problemów np z szamponem czy pastą do zębów to już w przypadku podkładów było by to dla mnie strasznie trudne. Zwłaszcza, że moja cera zaprzyjaźnia się z podkładami tylko na jakiś okres czasu a po tym terminie już nie chce współpracować:D

    • Jasne jest, ze takie pomysły warto modyfikować i dostosowywać do swoich potrzeb 🙂 Podejrzewam, że gdybym miała podobny problem tez potrzebowałabym większej ilości podkładów 😉

    • Hehe, u mnie jest trochę inaczej. Jedyne czego nie zabraknie w domu nigdy to pasta do zębów i woda butelkowana 😀

  • ja często robie porządki, bo mam małego bzika. Niektórych produktów mam za dużo ale chyba nad tym jeszcze panuje 😀 projekt denko w pielęgnacji u mnie jest od wieków 😛

  • Od tygodnia przygotowuje się do remontu i porządki po podstawa 😀 Dziękuje Ci za kilka rad 😉 Na pewno się przydadzą 😀 Kolekcja kosmetyków jest dość spora, mam nadzieję, że uda mi się ją trochę zmniejszyć i ograniczyć przyszłe zakupy 😀 Pozdrawiam Edyta z http://www.dekorujchwile.pl

  • chyba najtrudniejsze to niekupowanie w promocji…bo to bardzo kuszące, gdy jesteśmy w sklepie i bierzemy coś przy okazji na później 😉

    • Oj tak – ja staram wówczas kupić sprawdzony kosmetyk (bo np. wiem że już mi się kończy). Ewentualnie wykorzystuje promocje do zakupu prezentów 🙂

    • To fakt, chociaż ja kupuje na zapas tylko podkłady w promo Rossmanna, raz do roku 😉

  • Ja nie panuję. Mam wszystkiego za dużo, ale w kosmetyczce podróżnej umiem mieć tylko najbardziej potrzebne produkty 😛

  • W mojej kosmetyczce panuje totalny minimalizm i dopóki czegoś nie zużyję całkowicie, nie robię nowych kosmetycznych zakupów, nawet jeżeli trafię na genialną promocję 😛 Jedynie mam problem z cieniami do powiek, bo nie jestem w stanie zużyć większych palet przed upływem terminu ważności, a strasznie szkoda mi je wyrzucać, dlatego cały czas myślę w jaki sposób można je jeszcze wykorzystać 🙂 Słyszałam, że można pokruszyć cienie i dodać je do bezbarwnego lakieru do paznokci, ale pojęcia nie mam co z tego wychodzi, ale w końcu chyba muszę się zmobilizować i sprawdzić 🙂

    • Z tymi cieniami do powiek to prawda. Ja na szczęście ograniczyłam się do 4 bazowych kolorów więc nie mam problemu. Chociaż bardzo kusza mnie niektóre paletki :L)

    • Z cieniami chyba większość z nas ma ten sam problem. Ja, tak jak Karolina, mam 4 kolorową paletkę i tego się trzymam 🙂

  • Kasia Spałek

    Nie posiadam tak wielu kosmetyków aby robić tak ogromne porządki, jednak Twoje rady są bardzo cenne. Zapiszę je i kiedyś chętnie wykorzystam (choć mam nadzieję że nie będzie takiej potrzeby :p)

    oneofthebillion.blogspot.com

  • Bardzo przyjemny blog, rzeczywiście, aby zapanować nad sporą ilością kosmetyków, trzeba kosmetyczek, pudełek i koszyczków, Bardzo przyjemny artykuł i blog.

  • Świetny wpis, jednak ja, jako wielka miłośniczka kosmetyków, sprawdzania, testowania, kolekcjonowania ich wręcz, chyba nie umiałabym wcielić do swojego życia projektu denko… byłoby to baaaardzo ciężkie, dlatego podziwiam!

    Pozdrawiam, Karola, http://www.klosinska.com

  • Post w 100% dla mnie…
    marzę o minimalizmu, niestety kompletnie nie wychodzi

  • Dziękuję pięknie 😉

  • Czy zawartość damskiej kosmetyczki jest równie przerażająca jak damskiej torebki?

  • Karolina Niźnik

    ja też uwielbiam zorganizowane i posegregowane kosmetyki. W lazience mam wszystko schowane i posegregowane w koszyczkach w szafce, a kolorowkę w pudełkach, chcoiaż tutaj muszę inny pomysl wymyślic bo to rozwiązanie jest tymczasowe 🙂

  • Uwielbiam kupować kosmetyki i mam ich ogromny „zapas”. Te zapasowe mam powkładane do pudełek po butach, kategoriami i fajnie się to sprawdza – wiem czego gdzie szukać.

    • Super 🙂 Ja staram się mieć tylko pojedyncze sztuki, niestety zapasy zwykle u mnie kończyły w koszu przeterminowane, bo zupełnie o nich zapominałam 🙁

    • Zapasom mówię tak, o ile nie są za duże i nie skończą w koszu na śmieci 🙂

  • Bardzo nas to Cieszy 🙂

  • Ciągle nad tym pracuję – robię u siebie co miesiąc denko i panowanie nad pielęgnacją idzie mi całkiem dobrze, natomiast kolorówka to takie moje małe uzależnienie… I w sumie chyba póki co nie zamierzam z tego rezygnować, to mnie bardziej motywuje do eksperymentów. 🙂 Ostra segregacja czeka mnie przy okazji remontu i już się jej boję…

    • Remont czy przeprowadzka to zwykle dobra motywacja do takiej selekcji 🙂

  • Trzymam się zasady, że nie kupuję nic nowego dopóki nie skończę starego produktu 🙂 Czasem jest ciężko, ale jakoś daję radę hehe! 😛 Najwięcej mam chyba pomadek, bo tutaj jedna niestety się nie sprawdzi 😛 Najgorsze jest to, że terminy przydatności uciekają tak szybko… 😛

  • oj tak bardzo przydatny wpis. Ja czekam na nowe komody i zaczne kupowac wlasnie pudelka i dzieki nim bedzie porzadek 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • To trzymam kciuki by miała miejsce 😉 Powodzenia!

  • Ja co nie raz robię takie czystki w swoje kosmetyczce i cieszę się, że udało mi się w końcu zapanować nad ciągłymi zakupami – teraz za[pasy znikają zdecydowanie szybciej, a ja mogę postawić na nowości, a nie zużywanie starych kosmetyków, które już nie cieszą mnie tak, jak na początku 🙂 Świetne rady!