Fit praliny czyli pomysł na zdrowszy deser


Mama jest najważniejszą osobą w całym naszym życiu, i nie boję się tego przyznać. Mamy nikt nie jest nam w stanie zastąpić, a miłość do męża czy dzieci to nie to samo. Mama nigdy nie zrobi nam czegoś na złość, nie będzie sprawiać nam celowo smutków, a kiedy trzeba wskoczy w ogień za swoim dzieckiem. Takie są właśnie Mamy – niezastąpione. W tym roku Dzień Matki wypada w czwartek, a więc w środku tygodnia. Z drugiej jednak strony jest to dzień wolny ze względu na Boże Ciało. Taki układ spraw sprzyja wspólnemu spędzeniu tego dnia. Jeżeli jesteście ciągle zabiegani, praca, dom, dzieci, i nie macie czasu dla swoich rodziców – zachęcam do spędzenia go z nimi. A co jest najlepszym umilaczem wspólnie spędzonych chwil? Oczywiście słodycze 😀 Dzisiaj przedstawiam pomysł na zdrowy zamiennik wszelkich pralinek – z bakaliami w roli głównej!

W internecie znajdziecie ogrom przeróżnych przepisów na pralinki czy też trufle, w zdrowszej wersji. Wykonanie jest banalnie proste, natomiast smak jest niebiański. Czego chcieć więcej, prawda? Nie wiem jak Wy, ale ja dbam o zdrowie swoich rodziców, co i raz podsuwając im zdrowsze zamienniki. Jako, że też są łasuchami, a i już mają swoje lata, wolę, aby jedli słodycze produkowane przeze mnie. Nieskromnie przyznam, że większość smakuje (jak na razie) 😉

pexels-photo-57042-large

Składniki na fit praliny

Do przygotowania pralin będziemy potrzebować (ok. 15 sztuk):

  1. 100 g suszonych daktyli
  2. 100 g migdałów
  3. 200 g orzechów ziemnych (lub innych)
  4. 3 łyżki kakao
  5. 50 g wiórków kokosowych
  6. odrobina mleka (jeśli masa będzie za mało klejąca)

Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na ok. 30 minut. W tym czasie mielimy migdały i orzechy na mąkę, można je zmielić także tylko odrobinę, tak aby leciutko je rozdrobnić. Tu decyzja należy do Was 😉 Do migdałów i orzechów dodajemy daktyle oraz kakao (i masło orzechowe w razie potrzeby).

Całość blendujemy, do momentu aż powstanie dość zwarta masa, z które należy uformować kuleczki. Tak przygotowane kule otaczamy w wiórkach koksowych i voila! Praliny najlepiej przetrzymywać w lodówce, zwłaszcza gdy jest tak ciepło 🙂

Powyższe składniki to oczywiście propozycja i wersja, która mi smakuje najbardziej. Możecie natomiast dodać właściwie każdy produkt, który lubicie – jagody goji, żurawinę, orzechy nerkowca, wiórki kokosowe. Kombinacji jest nieskończenie wiele, wszystko zależy od Waszego gustu i smaku.

***

Więcej przepisów znajdziecie bez problemu w zakładce Food oraz Get fit and healthy choices. Mamy nadzieję, że Wam się podoba tym bardziej że jest ich coraz więcej.  Jak Wam się podoba dzisiejszy pomysł na fit praliny? Dajcie nam znać czy spróbujecie! Gorąco Was do tego zachęcamy!

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (konto I, konto II), Twitter,Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images via: pexels.com

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj