DIY – wieniec z bombek


Jest typem człowieka, który lubi się grzebać, wycinać, kleić, kroić i tworzyć. W ten sposób daję upust swojej niekończącej się energii i konieczności ciągłego „czegoś robienia”. Czas około świąteczny jest wymarzonym dla mnie czasem, gdzie mogę własnoręcznie wyczarować przeróżne ozdoby świąteczne, nie płacąc za nie miliona monet. Wbrew pozorom, nie zajmuje to aż tak dużo czasu, a jeśli macie dzieci to jest to doskonały sposób na spędzenie czasu razem. W ubiegłym roku przygotowałam dla Was propozycje ozdób, które w miarę przyjemnie da się przygotować we własnym zakresie (tutaj). W tym roku postanowiłam zrobić coś jeszcze bardziej spektakularnego, a mianowicie wieniec z bombek! Jeżeli chcecie się przekonać jak szybko, tanio wykonać bardzo efektowną ozdobę, zapraszam do czytania dalej!

Do tej pory nie miałam w swoim domu ozdoby takich gabarytów i postanowiłam znaleźć przepis na przygotowanie takiego wieńca. Robi niesamowite wrażenie i muszę go mieć! W internecie znajduje się cała masa filmów, pokazujących jak krok po kroku zrobić taką ozdobę. A sposób przygotowania jest wręcz banalny. Zabierajmy się więc za nasze bombki!

DSC03320

Potrzebne elementy

Do przygotowania takiego wieńca będziecie potrzebować:

  • wieszak metalowy (taki, który dostajecie w pralni)
  • bombki (mogą być różnej wielkości)
  • kombinerki
  • wstążka ozdobna
  • klej szybkoschnący (ewentualnie)

Wykonanie

Na początku musimy uformować z wieszaka okrąg. Możecie zrobić to rękami albo też pomóc sobie wszelkimi możliwymi narzędziami, np. wspomnianymi kombinerkami. Ja niestety nie byłam w stanie sama odgiąć zakręconego drutu i w tym akurat pomógł mi mąż. Nie chciałam też robić wielkiego wieńca więc odrobinę zmniejszyłam swój okrąg (na koniec zagięłam drut).

Następnie nadziewamy bombki na wieszak (przesuwając drut wieszaka w oczko bombki). Jeśli jakaś bombka odpadnie Wam od wieszaczka – od tego mamy klej. Szczególnie okazale wyglądaja wieńce do których wykorzystamy różnej wielkości bombki.

Kiedy już dojdziemy do końca zakręca my nasz wieszak ponownie. Na końcu, na samej górze naszego wieńca wiążemy kokardę. I tyle. Piękna ozdoba gotowa! Jeżeli zostawiliście górę wieszaka to macie jeszcze łatwiej, ponieważ możecie bez trudu wykorzystać ją jako zaczep do zawieszenia wieńca.

Przyznam szczerze, że początkowo nie byłam nastawiona pozytywnie do takiego wieńca – na zdjęciach prezentowały się tak sobie. Natomiast kiedy patrzę na swój jestem po prostu zachwycona. Prezentuje się niesamowicie. Możecie odnieść wrażenie, że zdjęcia są czarno – białe jednak nic bardziej mylnego.

Do wystroju mojego mieszkania pasowały wyłącznie odcienie szarości i srebra, ewentualnie bieli (nie mogłam jednak znaleźć białych bombek!). Co do bombek – polecam nie wydawać na nie worka pieniędzy. Spokojnie wystarczą najzwyklejsze plastikowe i zapewniam, że efekt i tak będzie powalający 🙂

Więcej wpisów z tej kategorii znajdziecie w zakładce DIY. Jednocześnie odsyłamy Was do kategorii wnętrza Home and decor, gdzie z pewnością znajdziecie pomocne inspiracje. Mam nadzieję, że dzisiejszy post przypadł Wam do gustu. Czekamy na Wasze komentarze i ewentualne pytania. Czy Wy również robicie własne ozdoby świąteczne i nie tylko? Koniecznie dajcie nam też znać czy macie już kupione prezenty! 

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images: zielonakaruzela.pl

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj