Czekoladowy pudding chia


Puddingi i wszelkie inne budyniowate po prostu uwielbiam. W dziecinstwie jadłam ich bardzo dużo, a ostatnio w chwili słabości chorobowej zrobiłam mój ulubiony budyń malinowy (z torebki). Staram się jednak wtrącać do swego jadłospisu coraz więcej zdrowszych zamienników i takim oto sposobem odnalazłam czekoladowy pudding z użyciem chia. Jak zapewne wiecie, fit blogosfera już dawno szalała na punkcie chia. My jednak szalejemy dalej i używamy dość często. Jeśli nie macie pomysłu na deser a przy okazji ogranicza ilość spożywanych kalorii- zapraszam do czekoladowego świata!

Jeśli chodzi o nasiona chia to pisałyśmy już o cudownych właściwościach tutaj. Przedstawiłyśmy też jedną z podstawowych wersji podania chia, bez blendowania (wygląda obłędnie!). Dzisiaj natomiast zbliżamy się do mojej ulubionej struktury budyniowej. Pudding jest bajecznie czekoladowy, z bananowo – kokosową nutką i po prostu przepyszny. Naprawdę nie potrafię znaleźć innych słów na opisanie genialnego połączenia smakowego.

W trakcie szperania w internecie, znalazłam dwie możliwości przygotowania takiego puddingu. Pierwsza z nich – gotowana, druga zaś nie. Ja wybrałam opcję bez gotowania ponieważ już wiem, jak cudnie nasionka pęcznieją i nie potrzebują dodatkowych zabiegów. Ale jak kto woli 🙂

DSC03395

Składniki

Ja do przygotowania swojego puddingu użyłam:

  1. pół szklanki mleka zwykłego
  2. 1/2 szklanki mleka kokosowego
  3. 3 łyżki nasion chia
  4. 2 czubate łyżki kakao
  5. dowolny słodzik, np. ksylitol, miód (do smaku)
  6. bardzo dojrzały banan
  7. wiórki kokosowe

Przygotowanie

Na początku rozprowadzamy w mleku kakao, tak aby nie było grudek. Wsypujemy nasiona chia i odstawiamy do napęcznienia, najlepiej do lodówki. Poprzednio odstawiłam je na całą noc, jednak 6 godzin wystarczy w zupełności. Co jakiś czas mieszałam. Po wskazanym czasie wyjmujemy z lodówki nasiona chia z mlekiem i kakao, dodajemy wiórki kokosowe (opcjonalnie) i powstałą, dość gęstą masę, blendujemy. Nie udało mi się zblendować na jednolitą, gładką masę ale to zupełnie nie przeszkadza. Dosładzamy w miarę potrzeby. Kroimy banana w plasterki. Pudding przekładamy do dowolnego naczynia (ja użyłam salaterki). Układałam go warstwowo – odrobina puddingu i na to plasterki banana i tak do wykończenia produktów 😀 Wierzch posypałam jeszcze wiórkami kokosowymi i wstawiłam ponownie do lodówki, przynajmniej na pół godziny.

Pudding jest po prostu genialnym zamiennikiem wszelkich budyniów. Polecam więc spróbowanie i zaręczam, że nie będzie to Wasz ostatni raz z chia 😉 Więcej przepisów znajdziecie oczywiście w zakładce get fit and healthy choices oraz food. A czy Wy już próbowaliście tej wersji puddingu? Czy w ogóle nie kręcą Was takie „nowinki”? Komentarze jak zawsze mile widziane. 

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi),Twitter,Bloglovin’, Pineterest,Fashionlista i Tumblr.

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • Taki proste i idealne śniadanie. Muszę w końcu kupić te nasiona chia 🙂 Zbieram się do tego już jakiś czas, i coś mi nie idzie, ale teraz jak mam taki łatwy przepis to już nie mam wyboru 🙂

    • Warto bo wychodzą prawdziwe cuda a do tego pyszne 🙂

    • Koniecznie! Robi się samo i jest pyszne 🙂 postaram się jeszcze coś z chia wykombinować 🙂

  • A u mnie chia leży i się marnuje!!! Nic tylko tak je wykorzystać!!! Jak tylko kupię mleko kokosowe 🙂

  • Fajna propozycja 🙂 ja przyznam szczerze jeszcze nie dojrzałam do zakupu nasion chia, być może dlatego, że nie miałam na nie pomysłu. Teraz mam już pierwszy do kolekcji 🙂

  • Mmmm… wygląda pysznie! 🙂 Już dawno miałam wprowadzić do swojej kuchni nasiona chia – to chyba jest odpowiedni moment!

    Dziękuję za inspirację 🙂

    Panna Joanna

  • Jadłam dzisiaj, jednak bez kakao 🙂
    Chia jak zwykle umilają moje śniadania i desery. Fajnie, że coraz częściej się o nich pisze.

    Kochane Moje – jeżeli jesteście zainteresowane przyjemnym wyzwaniem inspirowanym MIŁOŚCIĄ – zapraszam do mnie na bloga. Będzie super zabawa 🙂

    buźka :*

  • Ehhh… dzięki za przypomnienie przepisu 🙂 Już dawno nie robiłam z chia 🙂 Pozdrawiam

  • Ewa Sroka

    Wygląda po prostu PRZEPYSZNIE!
    Mam jeszcze pytanie- czy mleko kokosowe daje jakiś posmak?

    • W tym przypadku nie – kakao zabija smak kokosowy 😉 ale ja dodałam wiórki do środka, więc też trochę inaczej 🙂

    • Tak jak napisałam Kasi – głównie czuć kakao 🙂

  • Smak czekoladowo-bananowo-kokosowy…. No proszę Cię, nie mam w domu chia, ani mleka kokosowego. Do jutra nie wytrzymam… 😀 Moje trzy ulubione smaki :)))

  • Zjadłabym :-).

  • Nigdy nie jadłam nasion chia. Po opisie mam wielką ochotę na taki czekoladowy pudding:)

    • Jeśli mój mąż (niejadek niczym 3-latek) stwierdził, że smaczne i dał mi tylko spróbować – oznacza, że nie jest to takie złe 😉

    • Warto spróbować, my zwykle testy przeprowadzamy na mężu Kasi . Jeżeli mu posmakuje to wiadomo, że każdemu 😉

  • oczywiście że uwielbiam wszelkie nowinki! Z nasionami chia mam jednak jeden problem- gdy już robię pudding, koktajl czy cokolwiek- ciężko mi spokojnie usiedzieć i czekać aż nasionka napęcznieją xD najczęściej wyjadałam za wcześnie hehe. najlepszy sposób to wstawiać do lodówki przed snem-wtedy nie korci:) Robiłam chia z samym mlekiem kokosowym plus jagody i wiórki kokosowe, lub w prostszej wersji- mleko kokosowe-chia i kiwi-obie pyszne:)

    • Masz rację, w tym cięzkim przypadku lodówka i noc to najlepsze rozwiązanie 😀 Ja jednak łączę mleko kokosowe ze zwykłym, same kokosowe jakoś za bardzo mnie mdli 🙂

    • Tu faktycznie konieczna jest cierpliwość bo chia potrzebuje czasu 🙂

  • Nie ma za co, polecam serdecznie 🙂

  • Polecamy sie na przyszłość 🙂

  • Pingback: #Last month, czyli styczeń w zdjęciach - Zielona Karuzela()

  • Katarzyna Nowak

    Ach! Od dawna miałam zamiar zrobić pudding z nasion chia, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. A dziś? „z kokosową nutką” ? MUSZĘ SPRÓBOWAĆ! 🙂

  • wygląda pysznie. Na pewno spróbuje! 🙂

  • Muszę się skusić 🙂