Co zabrać na plażę?


Pogoda wprawdzie od kilku dni płata figle i niemal ciągle leje, ale podobno znowu czekają nas upały. Ile w tym prawdy nie wiem ale należy mieć nadzieję, że jeszcze nacieszymy się słońcem. Warto ładować słoneczne akumulatory na czekającą nas długą jesień i zimę. Nie możemy też zapominać jak wielką rolę odgrywa słońce w produkcji tak ważnej dla naszego organizmu witaminy D. Wielką fanką opalania nie jestem ale nawet ja doceniam czas na plaży. Zwłaszcza jeżeli mam przy sobie wszystkie niezbędne do pełnego i spokojnego relaksu rzeczy. O tym co zwykle pakuję ze sobą na plażę by w pełni się z niej cieszyć dowiecie się w dzisiejszym poście. Co warto zabrać? Jeżeli jesteście ciekawi, zapraszam do czytania dalej!

Podstawą jest zawsze ręcznik plażowy (chociaż ostatnio widziałam świetny pomysł na wykorzystanie prześcieradła z gumką – tutaj). Zwykle zabieram też ze sobą jego małą wersję z microforbry. Zajmuje minimalna ilość miejsca a świetnie nadaje się do osuszania ciała (o ile zdecyduje się na kąpiel) a przy tym wysycha błyskawicznie.

Do niezbędników należą też okulary przeciwsłoneczne, słomkowy kapelusz i japonki. Bikini zwykle mam już na sobie. Ewentualnie pakuję ze sobą przewiewną lnianą jasną koszule, którą zarzucam na siebie gdy mam już dość słońca.

co zabrać na plaze 2

Zawsze mam tez przy sobie filtry przeciwsłoneczne i olejki do opalania, coś do czytania (obecnie zabieram czytnik do e-booków – moja aktualna lista książek do przeczytania jest tutaj ), wodę do picia, lekką przekąskę (zwykle owoce, ciastka zbożowe i bakalie, czyli wszystko to co przetrwa wysokie temperatury). Ostatnio moim odkryciem został wachlarz.

Jeżeli biorę ze sobą komórkę (przede wszystkim do słuchania muzyki) zwykle mam też zapakowany powerbank. Polecam mieć też chusteczki nawilżające lub płyn antybakteryjny (są świetne do wyczyszczenia dłoni jeżeli np. chcemy coś zjeść).

Jeżeli wybieram się większą paczką znajomych zabieramy ze sobą karty do grania, piłkę i zestaw do badmintona. Zabawy i gry na świeżym powietrzu nigdy się nie znudzą a przy okazji są fajną forma spalenia kilku dodatkowych kalorii.

***

Jeżeli podobał Wam się ten wpis koniecznie zajrzyjcie do innych postów z kategorii podróże. Bez problemu znajdziecie je w zakładce travel. Ostatnie zaś znajdują się tutaj, tutaj, tutaj, tutaj oraz tutaj.  A jak wygląda Wasza lista rzeczy na plażę? Co planujecie zapakować? Ciekawi nas czy zabieracie ze sobą coś jeszcze? Koniecznie dajcie nam znać!

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie, Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

imges via:  pexels.com (icon), hm.com, empik.com, znak.com.pl

Karolina

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • Oby te upały faktycznie wróciły, brakuje mi słonka! Za to plaza mi się marzy, może uda się w tym roku choćby na parę dni…

    • Ja zdążyłam już 2 razy się spalić na basenie 🙂 mam nadzieję upały wrócą kiedy i ja wrócę 😉

    • Ja chętnie chociaż odrobinkę opaliłabym swoje białe nogi 😀

  • Ja lubię zabierać też ze sobą pareo. To dobra rzecz do wykorzystania jako sukienka jeśli chcemy na przykład wyskoczyć na chwilę do pobliskiego sklepiku lub nadmorskiej knajpki 🙂

  • Wszystko to mam, brakuje mi tylko plaży 🙂

    • To może chociaż basen jako namiastka plaży? 😉

      • Żebym chociaż nie musiała iść sama, a tak albo uczepi się jakiś zryty adorator, albo napieprzająca o dzieciach czy wnukach matrona. :))

        • Uratować Cię mogą tylko słuchawki na uszach 😉

          • To jest myśl! 😀 Zawsze też mogę mieć komórkę przed nosem i udawać, że szukam pokemonów hahahaha 😀

    • To tak jak mi obecnie ;D

  • FitTogether

    Co roku sobie obiecuję, że tym razem pojedziemy na dłużej nad nasze Polskie morze. Co prawda w zeszłe wakacje udało się pojechać na weekend, ale niestety pogoda nie dopisała i zamiast opalać się w strojach to grzaliśmy się w kurtkach :/ eh. Mimo to tęsknię za plażą i ręcznik oraz filtr do opalania w zupełności by mi wystarczył 🙂

    • Trafić na pogodę nad naszym morzem, albo chociaż nad jeziorami, to jest niezły wyczyn 🙂

    • Ja kiedyś sie śmiałam, ze wolę polskie morze zimą bo wtedy bez przypału mogę spacerować plażą w kurtce i czpace , co tez zdarzało mi się w wakacje 😉

  • Joanna Kokoszkiewicz

    Też uwielbiam ręczniki z microfibry. Jeśli idę w bikini, to biorę jeszcze bieliznę na przebranie, jeśli bikini mi do czasu powrotu nie wyschnie.

    • Ręcznik z mikrofibry kocham, nie wyobrażam sobie bez niego siłowni, o plaży nie wspominając 🙂 małe to i szybko schnie, czego chcieć więcej 🙂

    • Ręczniki z microfibry to jedno z lepszych moich odkryć 🙂

  • Zabieram ze sobą mniej więcej to samo, wybieram jednak papierowe książki i dorzucam krzyżówki – uwielbiam je rozwiązywać 😀 O wachlarzu nie pomyślałam, a to może być przydatna opcja, kiedy w ogóle nie ma wiatru, a słońce zbyt mocno grzeje 🙂

    • Ja rownież wybieram papierowe książki, mam obawy przed piaskiem w urządzeniach elektronicznych 🙂

      • Też mam takie obawy, dodatkowo zawsze starszą mnie małe dzieci, które biegają z wiaderkami pełnymi wody 😛

    • Polecam wachlarze z całego serca 🙂