Ciąża to nie choroba, czyli przemyślenia świeżej mamy


Ciąża w moim przypadku przebiegała właściwie bez większych komplikacji. Dzidzia rozwijała się książkowo, a ja czułam się dobrze, pomijając jeden miesiąc ciągłych mdłości 😉 Całą ciążę, do końca, byłam aktywna, ćwiczyłam, dużo chodziłam, zdrowo się odżywiałam. Co do zasady czułam się wyśmienicie, miewałam jednak gorsze i całkiem beznadziejne dni, zwłaszcza w ostatnim miesiącu. Uczucie ciężkości, brak możliwości spania w innej pozycji niż na boku czy bezsenność nie raz dawały w kość. Nie ma jednak co narzekać! Ogólnie, stan ten wspominałabym bardzo dobrze, zwłaszcza, że te 9 miesięcy minęło wręcz w piorunującym tempie. Jest jednak jedno ALE – zawiodłam się na ludziach.

Ciąża to nie choroba?

Nie wiem, ile razy słyszałam to zdanie w swoim życiu. Jeszcze przed ciążą myślałam, że jeżeli ciąża nie jest problematyczna to nie ma co się nad sobą użalać. Znam przecież dziewczyny, które pracują zawodowo nawet do końca ciąży. Starałam się więc, aby moje życie nie zmieniło się aż tak drastycznie i w miarę mi się to udało.

Ciąża, faktycznie, nie jest zaliczana do grupy jakichkolwiek chorób. Zwracam jednak uwagę, że w tym stanie możliwe jest zwolnienie lekarskie. Nie wnikam tu czy słusznie czy nie, zwłaszcza kiedy nie ma szczególnych wskazań, bo i nie o tym ma być ten wpis. Wiem natomiast, że ciąża rządzi się swoimi prawami i nie znasz człowieku ani dnia ani godziny, kiedy akurat kobieta w ciąży poczuje się gorzej lub będzie miała chwilę słabości.

Początki bywają najgorsze

Pierwsze miesiące w dużej części przypadków bywają trudne. Nudności, wymioty, możliwość zaśnięcia w każdej pozycji o każdej porze dnia i nocy, ciągłe bieganie do toalety. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie wokół nie widzą, że w Twoim wnętrzu zachodzą największe możliwe zmiany.

Przecież nie widać brzucha! I weź tu człowieku bądź mądry i wytłumacz pani w kolejce sklepowej, że czujesz się tragicznie, bo jesteś w ciąży i czy może Cię przepuścić w kolejce. No way. Cytuję: „Każda przecież może powiedzieć, że jest w ciąży” 😀

Ciążowa znieczulica – moje doświadczenia

Może to zabrzmi źle, ale ja do ok. 6 miesiąca nie chciałam korzystać z ciążowych przywilejów, czyli np. pierwszeństwo w kasie w Rossmanie czy u lekarza. Czułam się dobrze i stwierdziłam, że skoro nie ma ku temu powodów i jestem w stanie wystać w kolejce to poczekam spokojnie na swoją kolej. Teraz postąpiłabym zupełnie inaczej.

Ostatni trymestr poświęciłam na obserwacje. I mam tylko jeden wniosek. Ludzie boją się kobiet w ciąży jak ognia, zwłaszcza kiedy przekraczają one próg środka transportu komunikacji miejskiej.  Wtedy, nagle, wszystkie głowy obracają się w stronę okien, a dla części osób taka kobieta staje się niewidzialna.

Momentami miałam ochotę krzyknąć, że nie, wcale nie chcę siadać, czuję się dobrze, a poza tym jadę tylko 3 przystanki. Na palcach jednej ręki zliczyłabym sytuacje, kiedy ktoś chciał mi ustąpić miejsca w zatłoczonym autobusie.

Najgorsze były jednak wizyty u lekarzy i badania. Co z tego, że wszędzie wiszą informacje, że kobiety w ciąży obsługiwane są bez kolejki. Kolejka w przybytkach służby zdrowia rządzi się swoimi prawami. Pewnego pięknego dnia z pretensją rzucił się do mnie pan, że jak to, on przecież przyszedł przede mną, w kolejce do rejestracji był przede mną, i czego ja się wpycham. A to był czas, kiedy brzuch rzeczywiście zaczął mi już ciążyć. Z drugiej strony, skąd facet miałaby wiedzieć cokolwiek o ciąży, okresach i bólach menstruacyjnych 😉

***

Mam nadzieję, że większości z Was nie dotknęły takie sytuacje. Nie wiem, co powoduje, że ludzie są coraz częściej obojętni na drugiego człowieka. I nie mówię tu nawet o ciąży czy chorobach, ale o zwykłej ludzkiej serdeczności. Ja zawsze ustępuję miejsca w autobusie, jeśli widzę, że ktoś może go potrzebować bardziej.

Zawsze też staram się pomóc innej osobie, ot choćby kiedy zostawi rękawiczki w poczekalni lekarskiej. Uśmiecham się, kiedy ktoś zagaduje w autobusie. Nie widzę sensu w gburowatości i zamykaniu się na otoczenie – jesteśmy przecież gatunkiem społecznym. Zatem, na koniec apel – bądźmy dla siebie milsi a świat będzie piękniejszy 🙂

A jakie są Wasze doświadczenia? Ewentualnie jak reagujecie na kobiety w ciąży? Przesadzam czy przyznacie mi rację? Wasze zdanie naprawdę ma dla nas znaczenie więc koniecznie się nim z nami podzielcie!

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się ze mną skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie, Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images via: pexels.com (icon, first photo, second photo)

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • ciekawi mnie skąd się wzięła ta tendencja do niewidzenia ciężarnych kobiet w kolejkach. mam wrażenie że kiedyś tego nie było. pamiętam, że uczono mnie by ustępować miejsca kobietom w ciąży i starszym czy niepełnosprawnym osobom. znak czasów? tylko jaki to znak…

    • Teraz niestety wiele osób „nie widzi” masy zjawisk – starszych osób, komuś komu trzeba pomóc. Zamykamy sie w swoich smartphonach.

    • O to chodzi! Mnie tez tak uczono! A teraz ciężarówki nie widzą ani kobiety, ani mężczyźni w każdym wieku. Skoro więc, stoi ojciec z synem w kolejce to widzi, ze ojciec nie reaguje w żaden sposób. Wniosek – zachowa sie tak samo. Także, chyba coś poszło nie tak 🙂

  • Magda

    Bardzo dobry artykuł. Sama jeszcze nie mam doświadczeń związanych z ciążą, ale mam siostry, które też były stawiane w różnych sytuacjach i wiedzą coś o tym.

  • Też miałam dwie fajne ciąże, chociaż latem puchły mi stopy, cierpiałam na bezsenność, a nieduża różnica między córkami (3 lata), trochę dawała mi się we znaki. W komunikacji miejskiej nie ustępowały zazwyczaj babcie. Takie staruszki, co to przed chwilą dobiegły do autobusu z ciężką siatką, a teraz to pięciu minut postać nie mogą. I nie myślę o nich źle, tylko jest mi przykro, bo one też kiedyś były młodymi matkami. Zwłaszcza, że podróż autobusem dla stojącej ciężarnej jest niebezpieczna. Wystarczy mocne hamowanie i może zdarzyć się nieszczęście.
    Za to spotkała mnie miła sytuacja w Rossmanie – pani kasjerka specjalnie dla mnie otworzyła drugą kasę i zaprosiła mnie do niej 🙂

    • Oj na temat autobusów i tego jak niektóre starsze osoby się zachowują wolę nawet nie zaczynać pisać bo czasami nóż mi sie w kieszeni otwiera.

    • Niestety, jeżeli chodzi o starsze osoby w autobusach jestem skłonna generalizować, bo bardzo, bardzo rzadko zdarzy się ktoś, kto zachowuje się w porządku. I nie wiem z czego to wynika :/ ja w ogóle unikałam jazdy autobusem w godzinach szczytu, ponieważ wtedy nikt nie zwraca uwagi na brzuch i każdy tylko prze bezmyślnie przed siebie. Także, zazwyczaj mialam gdzie usiąść. Smutne to, masz rację 🙂
      Pani z Rossmana – brawo! 🙂

  • „Każdy ocenia ludzi przez pryzmat własnych cech” 100% prawdy! Podpisuje się pod wszystkim

  • Pięknie napisane 😉 A co do wpadki – zareagowałaś a to jest zawsze na plus!

  • Jeju- już urodziłaś? Chłopiec, dziewczynka?? No i gratulacje! <3
    ps.Moim zdaniem KAŻDY powinien urodzić dziecko, żeby przestać być takim nieczułym dupkiem :).

    • W poniedziałek malutka (a więc dziewczynka) skończy już 6 tygodni 😉 zatem, trochę mi zajęło ogarnięcie tematu, było ciężko, nie zaprzeczę, ale w końcu jest stabilnie 😀
      Dziękuję!
      P.S. tez tak uważam 😀

    • ps. Zgadzam sie w 100% 😉

  • Dziękujemy za miłe słowa! A co do wpadki, niestety, tak się może zdarzyć 😉 Natomiast popieram Karolinę – liczy się reakcja, tak czy siak 🙂 pozdrawiamy :*

  • Wiesz, ze ja z biedronki tez mam najgorsze doświadczenia? Tam, mimo ze bywałam dość często, kolejki wiecznie kilometrowe i ani kolejkowicze, ani kasjerzy nie zareagowali ani razu. Not even once! Nie domagam sie specjalnego traktowana, ale jednak widać jaki jest poziom znieczulicy na otaczający nas świat. I jest to po prostu przykre.
    A co do wpisu o reakcjach na mamy z dziećmi – jak najbardziej! Natomiast muszę chwilę poczekać, bo malutka ma dopiero 6 tygodni 😉

  • Anna Kozakiewicz

    dobrze napisane

  • Ja myślę że nie ma reguły, ja sama spotykałam się tylko z miłymi reakcjami w opowieściach o ciąży znajomych. Raczej były traktowane priorytetowo. Gratuluję maluszka 🙂

  • Ciąża to nie choroba, ale jest to jednak stan wyjątkowy. Poza tym sporo kobiet cierpli na różne dolegliwości, ja sama często czułam się fatalnie. I właśnie dlatego staram się na co dzień ustępować ciężarnym miejsca w autobusie czy też w sklepowej kolejce… Albo przynajmniej się do nich uśmiechać 🙂

  • Po pierwsze gratuluję <3 po drugie, Boże jak ja to rozumiem. Nie nawidziłam tych wszystkich tekstów, że ciąża to nie choroba, bo fakt pracowałam do 7 miesiąca, ale litości, czasem można mieć gorszy dzień. Znieczulica? Najgorsza w komunikacji publicznej i oczywiście u lekarza. Miałam taką sytuację, pobieranie krwi na początku pierwszej ciąży. Przede mną ciężarna z ogromnym brzuchem. Za nami mężczyzna w średnim wieku. Gorąc, widzę że dziewczyna ledwo żyje. Koleś chciał się przed nią wbić, ale podniosłam z mężem alarm. Nie do wiary, że to chleb powszedni:(

    • Mnie co do zasady zaskakuje totalny brak szacunku do innych i te powszechne przekonanie, ze świat kończy sie na czubku „mojego nosa” 🙁

  • Będąc w ciąży też się spotkałam ze znieczulicą: w sklepach, autobusach. Ludzie odwracali głowy widząc kobietę ciężarną. Przykra ludzka reakcja.

  • Jestem w piątym miesiącu mojej trzeciej ciąży, ewidentnie ją widać i nie da się jej pomylić z poświątecznym obżarstwem (choć czasami mój ulubiony kioskarz, u którego odbieram przesyłki, kokieteryjnie zagaduje, że nie widać nic a nic). Początki ciąży miałam ciężkie, najpierw mdłości, później krwawienia, leżenie, leki. Teraz jest już super i znów żyję pełnią życia, choć ciągle łapię jakieś choróbska czy odzywają się moje dolegliwości sprzed ciąży (jak bóle kręgosłupa spowodowane zbyt długim siedzeniem w jednej pozycji). Z ciążowych przywilejów skorzystałam tylko raz – na lotnisku mój facet posadził mnie na wózek inwalidzki i przepuszczono całą naszą rodzinę przez odprawę bez kolejki. Było to jednak uzasadnione – ciąża zagrożona to nie przelewki i stanie w długiej kolejce, z dwójką dzieci uwieszonych na mnie, mogłoby zaszkodzić. Ja za każdym razem jak widzę ciężarną kobietę, we wspomnianym przez Ciebie Rossmannie chociażby, to zawsze bardzo głośno i dosadnie zagaduję, że ta pani powinna iść na początek kolejki. Mnie niestety nikt jeszcze nigdy nie przepuścił, ale pracuję w takich godzinach, że mogę spokojnie zrobić zakupy rano, gdy nie ma tłumów 🙂

    • Ja np. w ciąży nigdy nie byłam ale jest dla mnie naturalne by takiej Pani ustąpić miejsca w autobusie czy przepuścić w kolejce. Mam ogólnie wrażenie, ze to kwestia wychowania. Rodzice od małego uczulali mnie na innych, że mogą mieć większe potrzeby, że może trzeba komuś pomóc, żebym nie była obojętna. Bo identycznie zachowam się gdy zobaczę mamę z małym dzieckiem, kogoś o kulach czy starszą osobą. Niestety wiele osób żyje w błogim przeświadczeniu, że świat kończy się na czubkach ich nosów.