Ciągle „na diecie”, czyli zdrowy styl życia


Jak już większość z Was wie, od pewnego czasu żyję po nowemu. Zmieniłam właściwie wszystko jeśli chodzi o odżywianie, chociaż nie tylko właściwa dieta składa się na zdrowy styl życia. I tutaj pada słowo klucz, czyli dieta, która kojarzy się większości wyłącznie negatywnie. Z dietą kojarzą nam się same wyrzeczenia, chodzenie głodnym całymi dniami i frustracja. Teraz już wiem, że nic bardziej mylnego. I chociaż w moim przypadku zdrowy styl życia nie był wynikiem moich osobistych refleksji i racjonalnych decyzji, dzisiaj wiem, że dobrze się stało. Nie chcę brzmieć jak jakaś nawiedzona fit maniaczka, która za największe przestępstwo uznaje dawanie dzieciom ciasteczek z glutenem. Nie moi drodzy, pouczania dziś nie będzie. Będzie natomiast zdrowy styl życia w wersji Zielonakaruzela Kasia 😉

Dieta

Spróbujcie wpisać w wyszukiwarce ineternetowej słowo „dieta”. Pierwsze wyniki, które się pojawiły to: dieta odchudzająca, dieta kopenhaska, dieta pudełkowa, dieta 1000 kcal. Na sam widok zrobiło mi się nieswojo, zwłaszcza jeśli chodzi o dietę kopenhaską (najgorszy eksperyment, który przeprowadziłam na sobie!!!). Natomiast dieta, moi drodzy, to nic innego jak sposób odżywiania. Jak więc widzicie, bardzo często, a wręcz zwyczajowo, dietę kojarzymy wyłącznie z ograniczeniem kalorycznym w celu schudnięcia. I tu zapewne Was nie zaskoczę, ale nie ma diet cud, które w ciągu 2 tygodni lub miesiąca zrobią z Was supermodelki. Tu chodzi o zdrowe odżywanie, a najczęściej zmianę nawyków żywieniowych –  na lepsze.

A TY znowu na diecie…

Nie wiem ile razy słyszałam to pytanie. Drugie moje ulubione stwierdzenie to „ale przecież nic Ci się nie stanie jak zjesz jednego cukierka/kawałek ciasta”. Od jednego cukierka na pewno nic mi się nie stanie, ale nie o to tu chodzi, zwłaszcza, że śmiało określam się osobą uzależnioną od słodyczy. Tutaj chodzi o szanowanie decyzji innych osób. Ja wybrałam, ze względu na swój stan zdrowia, że będę odżywiać się regularnie i zdrowo, eleminując wszystkie cukry. No i cóż, na tą chwilę widzę tylko pozytywy.

vegetables-knife-paprika-traffic-light-vegetable-40191

Moje życie to jedzenie

Nie boję się przyznać – moje życie kręci się obecnie wokół jedzenia. I nie dlatego, że ciągle o tym myślę, bo chodzę głodna. Po prostu jem cały dzień (tak mi się wydaje), a posiłki przygotowuję z wyprzedzeniem na cały dzień, tak aby nie mieć szansy podjadać „na szybko”. I tak, zdaję sobie sprawę, że większość z Was ma dużo obowiązków, praca, dom, dzieci, zajęcia wieczorne, sprzątanie, zakupy, rekreacja…gdzie tu znaleźć czas na gotowanie?! Otóż, byłam w tym miejscu, gdzie wracałam padnięta ok. godz. 19-20 i już nie miałam sił na nic. W ciągu dnia albo miałam czas coś zjeść, albo nie, a więc po powrocie rzucałam się na lodówkę. Nie muszę nikomu tłumaczyć, że było to niezbyt dobre rozwiązanie.

Regularne posiłki

Kiedyś myślałam, że to tylko gadanie wszelkiej maści trenerów i fitnessowców. Teraz wiem, że kluczem do sukcesu są regularne posiłki. Ja jem ich 5 w ciągu dnia, na śniadanie i drugie śniadanie staram się włączać owoce (owsianki, koktajle, musy), na obiad jakieś mięcho z warzywami i kaszą, a podwieczorek i kolacje lekkie, warzywne, czasem ryba, kanapka. Nie byłam u żadnego dietetyka, sama też nie jestem dietetykiem, natomiast przyjęte rozwiązania u mnie się sprawdzają.

Najważniejsze jest to, że nie chodzę głodna i nie odczuwam głodu. Tak przyjęty sposób odżywiania wymaga ode mnie stania w kuchni, nie ukrywam. Obiad zawsze robię wieczorem, na następny dzień, razem z kolacją na dzisiaj. Śniadanie i drugie śniadanie robię rano. I naprawdę nie zajmuje to aż tak dużo czasu, zwłaszcza, że większość dań sama piecze się w piekarniku, dusi albo gotuje. Wystarczy minutnik i pokrojenie warzyw i mięsa. Śniadanie jem w domu, a więc muszę zabrać ze sobą jedynie drugie śniadanie, obiad i czasami podwieczorek, o ile wracam później.

Zdrowy styl życia

Jak wspomniałam na wstępie, nie tylko zdrowe jedzenie składa się na szeroko rozumiany zdrowy styl życia. Ćwiczę przynajmniej 4 razy w tygodniu, gdzie 3 to zajęcia fitnessowe, o różnym natężeniu, a poza tym gram w kosza, rekreacyjnie. Poza tym, chyba nie wyobrażam sobie życia bez aktywności fizycznej, jestem zbyt zakręconym człowiekiem.

Aktywność fizyczna jest bardzo ważna, i nawet przy bardzo ograniczonych możliwościach i napiętym grafiku, warto wygospodarować sobie chociaż godzinkę w tygodniu na ćwiczenia. Kolejny aspekt to spokój ducha. I również zdaję sobie sprawę, że każdy obecnie pędzi, terminy, deadline’y, projekty, stres i jeszcze więcej stresu. W końcu jednak przychodzi taki moment, kiedy zdajemy sobie sprawę, że tak się nie da żyć (mi zajęło to ponad 2 lata). U mnie ciągły stres zakończył się problemami żołądkowymi – nie polecam.

***

Część z Was pewnie sobie pomyśli, co ta baba może wiedzieć w ogóle o życiu, zwłaszcza, że nie ma dzieci, łatwo mówić „wygospodaruj sobie godzinkę”, „gotuj z wyprzedzeniem”. Wiem, że nie jest to łatwe ale zapewniam, że wykonalne. Chyba jest to też kwestia priorytetów, u mnie było nim zdrowie. Moje dotychczasowe życie doprowadziłoby mnie do poważnej choroby. I nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Więcej wpisów znajdziecie w zakładce Get fit and healthy choices. Ostatnio szaleję w kuchni, a więc zapraszam po zdrowe (również bezcukrowe) przekąski do kategorii Food. Zdrowy styl życia to pusty frazes czy jednak jest w tym trochę racji? Czy może trzeba żyć chwilą i w ogóle nie myśleć o przyszłości? Czekam na Wasze opinie 😉

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych – Facebook’u, Instagramie (konto I, konto II), TwitterBloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

 images via: pexels.com (1, 2)

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • www.lovhealthylife.pl

    Dieta to przede wszystkim styl życia i proces – zmiana złych nawyków w te dobre, super, że dojrzałaś do zmian i zawalczyłaś o swoje zdrowie i lepsze życie! Jedzenie to podstawa, 80% to kuchnia 20% to trening i warto o tym pamiętać 🙂

    • Właśnie nie dojrzałam, zostałam zmuszona 😉 Nie wyobrażałam sobie życia bez czekolady, batoników i innych pyszności.. Natomiast teraz już uważam, że to najlepsze co mnie spotkało 🙂 A złota zasada 80-20 jest mi znana od bardzo dawna i dopiero teraz widzę, że to najprawdziwsza prawda 🙂

    • Podpisuję się pod każdym słowem 🙂

  • Jakbym czytała własne myśli 😉 Ja odżywiam się zdrowo oraz regularnie ćwiczę od prawie dwóch lat. Czuję się wspaniale, żadne choroby mnie się nie imają i nie odczuwam smutku z powodu niezjedzonego ciasta u babci 😀 Czuję się po prostu dobrze 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • No właśnie te choroby! Normalnie o tej porze już dawno chodzę zaflukana, prychająca i rozbita i tak do wiosny, a tu (nie zapeszając) nic 🙂 także mam bardzo podobne odczucia co do całokształtu – jest dobrze 😀 pozdrawiam wzajemnie!

    • Dokładnie, niestety dbanie o siebie przez część osób jest wręcz postrzegane jako dziwactwo

  • Jest sens w tym co piszesz mam podobne problemy, ale powoli sobie z nimi radze i jest coraz lepiej

  • Jak bliskie memu sercu jest to, co napisałaś Kasiu! Też mnie irytuje, gdy ludzie namawiają „tylko na kawałeczek” czy podważają mój wybór (z czego Ty się odchudzasz?!), a tu nie chodzi o odchudzanie, tylko o zdrowe nawyki. I wiem, że do nich jeszcze mi bardzo daleko, to metoda małych kroczków sprawdza się u mnie najlepiej. Też kocham słodycze, byłam chora na ich punkcie, ale jest to jedyna rzecz, która robi mi naprawdę źle. Co z tej sekundy szczęścia, gdy słodki smak rozpływa się w ustach, kiedy później nie mogę patrzeć na siebie. Serio tak to u mnie działa, waga od razu w górę. Nez słodyczy leci w dół, sama, bez ćwiczeń
    A ćwiczyć to bym chciała, tak w teorii, bo w praktyce absolutnie mi nie wychodzi;)
    Pozdrawiam!
    Dorota

    • Nie wiem kiedy ludzie zrozumieją, że chudnięcie to efekt uboczny zdrowego jedzenia 🙂 Spokojnie, wszystko przed Tobą, może i na cwiczenia przyjdzie pora 🙂 A co do tego, że się chudnie bez słodyczy – jak najbardziej potwierdzam, mam koleżankę, która przyłączyła się do odcukrowanego życia i ostatnio mi się chwaliła, że 1 kg tygodniowo w dół 😉 Pozdrawiam wzajemnie! 🙂

  • Jakoś tak jak byłam sama to łatwiej było mi te zdrowe nawyki wdrożyć. Nie kupowałam słodkiego, nie miałam tego w domu… A teraz mieszkając z facetem z nadgorliwym metabolizmem, który dorzuca jeszcze ciasteczka „dla siebie” to koszyka jest ciężej:)

    • Oj, wiem coś o tym. My z mężem kupowaliśmy bardzo dużo słodyczy, oboje je pochłanialiśmy jak szaleni i żadne z nas nie ograniczało drugiego 😉 Natomiast teraz, małżonek prawie nie sięga po słodkie i w ogóle też nie kupujemy słodyczy. Dał sobie przemówić do rozsądku bo też ma podwyższony poziom glukozy 🙂

    • Hahahah kusiciel! 🙂

  • Kwestia organizacji, zapewniam 😉 Skoro cały dzień mnie nie ma w domu a chcę zjeść obiad o wyznaczonej godzinie to muszę go wcześniej ugotować 😀

  • Dobra organizacja to podstawa, ale o tę organizacje czasem ciężko. Nie są to rzeczy nieosiagalne. Tak jak piszesz, trudne, bo sytuacje są różne, ale kwestia priorytetów. Ja też staram się dbać o zdrowy styl życia, ale tak dla samej siebie. Staram się też trzymać do tego dystans i nie ubolewać nad zjedzeniem pizzy czy wypiciem piwa. Kiedyś wkręciłam się zbyt bardzo i wolę obecny stan. Trzymam kciuki za powodzenie! 🙂

    • Jak we wszystkim grunt to rozsądek i umiar 🙂 Też staram sie nie popadać w skrajności i pozwalać sobie na małe odstępstwa 🙂

      • Ja właśnie nauczyłam się jeść wszystko, ale mniej. Kiedyś niejednokrotnie się odchudzałam, przechodziłam na super zdrowe jedzenie, raz dzięki temu schudłam dużo, ale z czasem to wróciło. Około 2 lata temu postawiłam na ograniczenie ilości i teraz się trzymam. Też mam słabość do słodyczy, potrafię zjeść tabliczkę czekolady w ciągu dnia 😀 jednak potem staram się to rekompensować rezygnując z innych rzeczy 🙂

        • U mnie było bardzo podobnie – na szczęście z biegiem lat zrozumiałam, że to błędna droga 🙂

        • Przeszłam dokładnie taką samą drogę 😉 Kochana, tabliczkę w ciągu dnia? Błagam, u mnie to były 2 minuty 😀 Więc nie kuszę losu, ale też mnie jakoś szczególnie do słodyczy nie ciągnie. Teraz już banan jest super słodki, nie mówiąc o daktylach. Także są plusy, odkrywam smaki na nowo. A za 2 miesiące zobaczę jakie będą wyniki 😉

          • To trzymam kciuki i życzę powodzenia 🙂 Pamiętam jeszcze ten stan, choć to było dobrych kilka lat temu. Ja niestety za bardzo się wkręciłam, żadnych odstępstw, tylko zdrowe produkty, jedzenie itd. Nie skończyło się to źle, poza tym że kilogramy wróciły z małą nawiązką. Jednak z perspektywy czasu widzę, że to nie było dobre. Wolę jeść wszystko, nawet niezdrowe, ale mniej. Nie mówię też, że Twój kierunek jest zły, ba, jest bardzo dobry! Ja tylko wtedy nie umiałam znaleźć do tego dystansu 🙂

    • U mnie niestety jest tak, że jak raz sobie pozwolę to później jest lawina. Bez fastfoodów mogę żyć ale czekolada… Niestety, po prostu słodycze mnie uzależniły na amen więc unikam. Wolę nie wpaść znowu w słodyczoobjadanie się 😀

  • Można się przyzwyczaić 🙂 obecnie jest to u nas dośc automatyczny i naturalny etap dnia 🙂

  • Też odżywiam się zdrowo i od jakiegoś czasu nie jem słodyczy. Ostatnio, jak na imprezie odmówiłam zjedzenia tortu, usłyszałam „Dlaczego to sobie robisz, i tak się katujesz?”. Takie komentarze nie pomagają. Trzeba mieć dużo asertywności w sobie, żeby się nie dać i robić swoje 🙂

    • Najgorsze jest właśnie to, że jeszcze się trzeba z tego tłumaczyć. Ja po prostu odmawiam i tyle, z ludźmi, którzy tego nie rozumieją i zapewne nie zrozumieją nie ma co wchodzić w polemikę 🙂 Komentarze wchodzą jednym uchem, a wychodzą drugim, nie trzeba tego brać do siebie. Ja nikogo nie uświadamiam, że ma zrezygnować ze słodyczy bo to niezdrowe itd. itp., więc niech druga strona też się powstrzyma 😉

    • Ale to przecież nie katorga a myślenie i dbanie o siebie 🙂 Prawda jest taka, ze dopóki ktoś sam się na to nie zdecyduje nie da sie tego wytłumaczyć 🙂

  • Pingback: #Last month, czyli listopad 2016 w zdjęciach - Zielona Karuzela()

  • Zgadzam się z tym, że dieta to nic innego, jak sposób odżywiania się. I można jeść dobrze i chudnąć bez żadnych „diet odchudzających” Wiem, bo sama od kwietnia straciłam kilka nadprogramowych kilogramów, jedząc po prostu lepiej.
    Też jestem uzależniona od slodyczy. Normalnie jak anonimowy łakomczuch na odwyku 😉

    • Dokładnie tak, lepiej bym tego nie ujęła. Ja mam za sobą dziesiątki super diet odchudzających i niestety, u mnie to nie zdawało egzaminu. Tylko zdrowe jedzenie 😀

    • Bo te spadajace kilogramy to tak naprawdę efekt uboczny a nie podstawa takiego odżywiania 🙂 Myślę, że przez to łatwiej w tym wytrwac bo nie myśli się cały czas o kaloriach i odchudzaniu 🙂

  • Do zdrowego odżywiania mam takie same podejście jak Ty – najważniejsze to nie przesadzać i nie ustawiać swojego życia wokół przestrzegania jakichś rygorystycznych diet, a jedzenie z głową i zdrowym rozsądkiem. 🙂

    • Nie przesadzać i nie głodować – normalnym jedzeniem, nie objadaniem się, można zdziałać cuda 🙂

    • O tak zdrowy rozsądek to podstawa 🙂 Zawsze!

  • Ja też od kilku miesięcy przełączyłam się na zdrowy tryb życia i jak mnie wkurza jak ktoś mi wmawia że jestem na diecie. no szok.

    • No jesteś na diecie ja, Ty i wszyscy ludzie świata 😀 Ale jeszcze trochę czasu minie zanim ludzie zaczną to postrzegać w kategorii „normalności” 🙂

    • Ale każdy ma jakąś dietę! Tylko, ze większość nierozważną i szkodliwą 🙂

  • Agnieszka Wojtas

    Czytając, miałam wrażenie, że to o mnie! Regularne posiłki i aktywność fizyczna, o których wspominasz to rzeczywiście podstawa:)

  • Prowadzenie zdrowego stylu życia jest dużo rozsądniejsze niż diety, na których człowiek chodzi wiecznie głodny i wkurzony, a krótko potem waga wraca jak bumerang… więc bardzo pochwalam życie na co dzień w taki sposób, jaki opisujesz! Sama prowadzę w miarę zdrowy tryb życia, chociaż ruchu trochę mało (nie licząc biegania za dwulatkiem… :D) i wszystkim polecam, nawet nie dla zrzucenia wagi, ale dobrego samopoczucia! <3

    • O taki maluch to potrafi utrzymać otoczenie w dobrej kondycji 😉

    • Zawsze myslałam, że to tylko bezsensowne gadanie, ale sama się przekonałam, że jakość jedzenia ma ogromne znacznie 🙂 A bieganie za dwulatkiem to jest nadaktywnośc fizyczna więc ruchu w sam raz 😀

  • O tak, te ciągłe namawianie potrafi działać na nerwy „no przecież kawałek tortu Ci nei zaszkodzi!” 😉

    • Ewelina b.

      szczerze wam powiem, że mnie to niekiedy doprowadza do szewskiej pasji 😛 o ile po jednym takim pytaniu jest w porządku, tak gdy ktoś po raz trzeci bądź czwarty pyta „a może jednak? no weź kawałek” tak mam ochotę wstać od stołu 😛

  • Zgodzę się, czasem mam wrażenie, że nagle wszyscy zaczęli naśladować styl babci 😉 Chociaż babcie to babcie, u nich to normalne, że ciągle pytają, czy nie jestem głodna, dlaczego tak mało zjadłam, co jeszcze zrobić ;D

  • Właśnie zostałaś moją inspiracją do ogarnięcia żywieniowego życia mojej rodziny 😉

    • Ależ się cieszymy i co więcej trzymamy kciuki! Obiecujemy, że będziemy regularnie wrzucać jakieś przepisy i dalsze motywacyjne wpisy 🙂

      • Przepraszam, nie doczytałam dokładnie i myślalam, że blog jest prowadzony przez jedną osobę 🙂 Tak czy siak, zostaję stałą czytelniczką.

    • Inspiracja…chyba jeszcze nikt mnie tak nie nazwał 😀

  • Jestem dietetykiem i to co piszesz w 100% się z Tobą zgadzam. Dieta to nie restrykacja, to zdrowe odżywianie, świadomy i racjonalny wybór tego co dla nas dobre i wartościowe. Bardzo fajnie i mądrze napisany post. 🙂

  • No niektózy się śmieją ze pracując w kawiarni nie ciagnie mnie zeby podjadać ciacha itp. Po prostu staram się jesc zdrowo ale na bank nie jestem na diecie 😉

    • O, to mogłoby być wyzwanie – praca w kawiarni albo cukierni 😉 Ja niestety przymusowo, co poradzić 😉

      • no to dawaj-zatrudnij się w cukierni i ćwicz silną wolę 😀

        • Co to, to nie 😛 Silną wolę ćwiczyłam w domu, przy szafce pełnej słodyczy 😀 Na szczęście, już mnie nie ciągnie zupełnie, najgorszy był detoks 😉

          • a a czym detox polegał? zjadanie do „porzygu” ? 😀

          • Gorzej, brak cukru w ogóle. Teraz chyba wiem jak się czują osoby uzależnione „na głodzie” – ciągły ból głowy, senność, rozdrażnienie, a co gorsza bolały mnie nogi, jakby żyły od wewnątrz. Trwało to ok. 2 tygodni, ogólnie dramat 🙂

          • omg! szacun! ja nie dałbym rady!
            ps.ale warto było? jakie były efekty? oprócz tych syndromu odstawienia oczywiście 😉

          • Sama jestem pod wrażeniem 😛 Myślę, że było warto, ja serio jadłam bardzo dużo słodyczy, właściwie mogłam jeść tylko słodycze. Teraz mam wrażenie, że czuję wszystkie smaki i to zupełnie inaczej. Banan jest super słodki, daktyle to już w ogóle. No i robiłam to przede wszystkim dla zdrowia, ale jest też piękny efekt uboczny w postaci – 9 kg 😉

          • woow! gratulacje!! a ile trwał detox i czy efekty się utrzymują?

          • Słodyczy/cukru/miodu i wszelkich słodzików nie jem od ok. 3 miesięcy. Czasami pozwalam sobie na daktyle, ostatnio kupiłam też cukier kokosowy do jakichś wymysłów kulinarnych na święta. Badania będę robić za miesiąc a więc wtedy się dowiem, czy muszę zrezygnować na dobre 😉 Natomiast, jeśli mam być szczera, chyba nie chciałabym wrócić do tego pochłaniania słodyczy w ogromnych ilościach – niestety nie umiem po kostce czekolady :/

          • Kasia jestem pełna podziwu! Zupełnie serio! A zrobiłaś to z ciekwości dla zdrowia czy lekarz narzucił?

          • I jedno i drugie. Kiedy lekarz stwierdza, że albo się ogarniesz, albo będziesz miała do czynienia z cukrzycą..no cóż, wyboru raczej nie ma. I tak mam już sporo problemów, w tym choroby przewlekłe, więc stwierdziłam, że nadmiar mi niepotrzebny 🙂 Dziękuję za słowa uznania 😀 :*

          • zatem taki zimny prysznic lekarza zmotywował do działania-,mało który pacjent jest tak posłuszny 😀

    • Szczerze Cię podziwiam, ja ostatnio weszłam na herbatę i spędziłam kilka minut śliniąc sie na ciastka 🙂 Na szczęście wytrzymałam i żadnego nie kupiłam, ale próba charakteru była 🙂

      • oj kuszą to prawdą, ale czasem jak się napatrzysz to Ci przechodzi- serio 🙂

  • Niebieskie Migdały

    Najgorszy jest początek ze zdrowym odżywianiem potem idzie jak z górki, zdecydowanie nie jestem za żadną cudowną dietą, a dobrymi nawykami 🙂

  • Chciałabym funkcjonować tak jak Ty. Tym bardziej, że też mam problemy żołądkowe, w dodatku również spowodowane stresem. Większe natężenie stresu powoduje u mnie refluks, ból pleców, żołądka i różne inne rewelacje. Intuicyjnie wiem, że taka dieta jak Twoja wydatnie zmniejszyłaby moje problemy. Będę tutaj zaglądać w poszukiwaniu motywacji. Zapraszam też do siebie, bo sama również od niedawna „bloguję po zdrowie”. 🙂

    • Kochana trzymamy kciuki i za dietę i za blogowanie! Powodzenia 🙂

    • Chcieć to móc, moja droga. Ale bez większego spinania i pośpiechu, na zmiany przyjdzie odpowiedni czas 🙂 Po motywację zapraszamy, mam nadzieję jej tu nie zabraknie 🙂

  • Moge Ci przybic piatke! Ja ‚na diecie’ jestem od kiedy pamietam. Dopiero kiedy zaczelam sie interesowac zdrowym odzywianiem, probowac nowych przepisow (czesto wegetarianskich czy weganskich) poczulam, ze chce zmian. Nie byl to wynik tego, ze ktos mi cos narzucil, ani ze ja sobie cos narzucilam. Po prostu spodobalo mi sie zdrowe odzywianie i od tej pory zdecydowanie mi latwiej. Wciaz sie zmagam ze slabszymi momentami, ale kto tego nie robi?

    • Mam bardzo podobnie! 🙂 Przybijam więc wirtualna piąteczkę 🙂

    • Mimo, że mi jednak „dieta” została narzucona, to teraz nie wyobrażam sobie innego jedzenia i życia. Czuję się świetnie, nie choruję, czego chcieć więcej 🙂

      • Tez mi sie wydaje, ze jak czlowiek juz w koncu zacznie i poczuje, ze odzywiajac sie zdrowo i cwiczac ma sie wiecej energii do zycia to nie chce sie wracac do starych nawykow.
        Wiadomo poczatki sa trudne, ale najwazniejsze to znalezc swoj balans, nie blokowac sie psychicznie i na pewno wszystko bedzie dobrze 🙂

  • Słowo „dieta” ma tak negatywny wydźwięk, że już na samą myśl mnie skręca. Zresztą nic dziwnego skoro dieta to niekończąca się lista zakazów i nakazów, a większość ludzi nie potrafi wytrwać w takim reżimie. Poza tym dieta rzadko kiedy powoduje trwałą zmianę nawyków.
    Co do pytania: „A Ty znowu na diecie?” to działa ono na mnie jak płachta na byka, tym bardziej, że nadal większość ludzi nie rozumie, że jeśli nie zjem ciasta, które mi proponują, które ma skład dłuższy niż Pendolino to nie oznacza wcale, że jestem na diecie. Znaczy to nic więcej jak to, że jest to mój świadomy wybór i zamiast wpychać w siebie tonę cukru, tłuszczy utwardzonych i chemii wolę się bez ciasta obyć lub zrobić swoje własne domowe, stworzone na moich zasadach.

    • Wszystko zależy co uznajemy za „diete” – według mnie to stały sposób żywienia konkretnej osoby a nie wprowadzany raz na jakiś czas żywieniowy reżim 🙂

      • Niestety nadal dieta kojarzona jest tylko i wyłącznie z nakazami i zakazami, a duża część osób odchudzających się kiedy wychodzi z diety wraca do starych nawyków. Stały sposób żywienia to jednak mimo wszystko zdrowy styl życia, a nie dieta.

        • Media i prasa kobieca zaburzyła nasze postrzeganie tego terminu, nadając mu ten właśnie charakter. Każdy z nas jest na diecie. Tylko, że media nam wpoiły, że dieta = odchudzanie. Tymczasem posiłkując się pierwszą z brzegu definicją która wyskakuje w google ” Dieta (z stgr. δίαιτα diaita – „styl życia”) – sposób odżywiania. Potocznie często używane nieprawidłowo, w stosunku do diet odchudzających. „

          • Właśnie o tym mówię – słowo dieta już dawno zmieniło swoje pierwotne znaczenie i trzeba się z tym pogodzić. Nie tylko nie oznacza już tego samego co kiedyś, ale dodatkowo nadano diecie negatywne zabarwienie. Stąd zdrowe odżywianie tak, a dieta nie. Dieta niestety nie zawsze oznacza trwałą zmianę nawyków żywieniowych i pewnie stąd ewolucja tego słowa.

          • Zgadzam się absolutnie 🙂

    • Doksonale podsumowałaś moje przemyślenia 🙂

  • Pingback: Zdrowe odżywianie a efekty wizualne - Zielona Karuzela()