A to feler, westchnął seler…


Muszę przyznać, że do tej pory omijałam selera bardzo dużym łukiem. Drażnił mnie sam zapach, nie wspominając już o wątpliwie przyjemnym smaku. Jak to jednak bywa, życie jest przewrotne. Ostatnio, podczas wizyty u przyjaciółki z dzieciństwa, zaserwowała mi z okazji spotkania specjalnie przygotowanie dla mnie danie z selera – pasztet. No cóż, uśmiechnęłam się jedynie pod nosem ale spróbowałam. I muszę przyznać, że pasztet selerowy tak mnie zachwycił, że zaraz po powrocie stworzyłam swoją wersję! Było to najpyszniejsze danie, jakie jadłam w ciągu kilku dni 😀 Jeśli również lubicie eksperymentować w kuchni – zapraszam do czytania dalej!

Sama nazwa „pasztet” zawsze mnie odrzucała i śmieszyła niesmowicie 😛 Jednak w tym przypadku nic innego nie przychodzi mi na myśl. Do przygotowania selerowego pasztetu potrzebujemy:

  1. 1 duży seler
  2. 3 marchewki
  3. 2 średnie cebule lub 1 duża
  4. 2 jajka
  5. 3/4 szklanki mąki otrębowej (zmielone otręby owsiane)
  6. 50 g masła lub odrobinę oleju
  7. przyprawy: sól, pieprz, papryka (lub cokolwiek innego na co macie ochotę)

Przygotowanie pysznego pasztetu rozpoczynamy od starkowania selera i marchewki (ja zrobiłam to na grubych oczkach). Cebulę zaś rozdrobniłam w blenderze gdyż nie byłam w stanie jej potarkować 😀Następnie, wszystkie warzywa wrzucamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju i następnie dolewamy wodę, tak aby warzywa się nam chwilę podusiły – do miękkości. W wielu przepisach używa się masła lub też margaryny do podsmażenia warzyw ja jednak w międzyczasie stwierdziłam, że nie jest to konieczne i wystarczy odrobina tłuszczu w postaci oliwy (i miałam rację – pasztet się nie rozpadł 😉 ).Warzywa odstawiamy na chwilę aby ostygły. Następnie dodajemy jajka i zmielone otręby. Wszystko mieszamy i doprawiamy do smaku.Wykładamy blaszkę papierem do pieczenia i dociskając lekko łyżką przekładamy tak przygotowaną masę do blaszki.Pieczemy w 180 stopniach przez około 75 minut (w piekarniku gazowym). Po wyjęciu z piekarnika polecam wyjąć pasztet z blaszki tak aby spokojnie ostygł.

Jeśli mam być szczera to mi smakuje najbardziej jeszcze ciepły. Jeśli jednak chcecie go spokojnie pokroić – musi wystygnąć 😀 Smacznego!Więcej przepisów znajdziecie bez problemu w zakładce Food oraz Get fit and healthy choices. Mamy nadzieję, że Wam się podoba tym bardziej że będzie ich więcej 🙂 Przepisy są banalne i pewnie wielu z Was znane ale to o nie najczęściej dostajemy pytania na naszym koncie na instagramie.

Dajcie nam znać czy spróbujecie! Gorąco Was do tego zachęcamy! Jesteśmy też ciekawe czy sami próbowaliście już innych dań z selera? Jeżeli tak koniecznie się z nami nimi podzielcie! Być może zainspirujecie mnie przy następnym pichceniu i juz ostatecznie przekonam się do selera 🙂

Zawsze jest też nam super miło gdy dzielicie się z nami swoim gotowaniem według naszych przepisów! Koniecznie oznaczajcie je na Instagramie hashtagiem zielonakaruzela (#zielonakaruzela). Będzie nam łatwiej Was znaleźć!

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (konto moje, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj