3 filmy, które skutecznie poprawią Ci humor


Znacie takie dni kiedy wszystko idzie na opak? Nic nie wychodzi, wszystko drażni, ciągle trzeba biegać a i tak efektów brak. W dużym skrócie dzień z cyklu „bez kija nie podchodź” (ewentualnie „nie wnoś później powództwa o odszkodowanie”). Jak wiecie kilka lat temu znacznie ograniczyłam marudzenie, ale czasami nawet ja się poddaje, bo ile można? Dlatego od jakiegoś czasu wybierając repertuar filmowy decyduje się na komedie. Dziś przestawię Wam 3 filmy, które skutecznie poprawią Wam humor i które są świetnym lekarstwem na gorsze dni. Zainteresowani? Jeżeli tak to zapraszam do czytania dalej!

Za jakie grzechy, dobry Boże?/ Qu’est-ce qu’on a fait au Bon Dieu? (2014)

Na ten film kilka late temu trafiłam przez przypadek ze znajomymi do kina. Regularnie wybieramy się całą packą znajomych i za każdym razem ktoś inny wybiera repertuar. Tym razem film wybierała Edyta. Przed samym seansem wiedziałam jedynie, że to francuska komedia i tyle. I powiem Wam szczerze z kina wyszliśmy rozbawieni do łez. Wszyscy. Nawet moi zwykle markotni i wybredni koledzy.

Fabuła? Francuskie małżeństwo z trudem znosi małżeństwa swoich trzech córek z mężczyznami o odmiennych religiach. Wkrótce również najmłodsza z rodzeństwa postanawia przedstawić im swojego wybranka. Fajerwerków nie ma, prawda? A mimo to płakałam ze śmiechu. Jeżeli nie znacie tego filmu szczerze go polecam.

Grand Budapest Hotel/The Grand Budapest Hotel (2014)

Jeżeli widziałeś/aś kiedykolwiek twórczość Wes’a Ardersona wiesz mniej więcej czego masz się spodziewać. Jego styl jest nie do podrobienia. Grand Budapest Hotel to wizualny majstersztyk. Serio 0 mogłabym go oglądać nawet bez głosu. Ten film w jednym słowie jest po prostu ładny.

Dorzućmy do tego zwariowana fabułę, nietuzinkowe postacie, niezwykłe poczucie humoru i prawdziwą plejadę gwiazd (wystarczy wspomnieć Tildę Swinton, Jude Law, Williem’a Dafoe, Raplh’a Fines czy Adriena Brody, a uwierzcie mi to jedynie wierzchołek tej góry lodowej) i mamy przepis na sukces.

Kocha, lubi, szanuje/Crazy, Stupid, Love (2011)

Moja ulubiona komedia romantyczna, chociaż wspomniany film nie jest typowym ckliwym przedstawicielem tego gatunku. To właśnie po tym filmie polubiłam duet Emmy Stone i Rayan’a Goslinga. Do tego fenomenalny Steve Carell (którego talent aktorki jest moim zdaniem jest niewystarczająco doceniany) i jak zawsze wspaniała Julianne Moore.

O czym jest „kocha, lubi, szanuje”? Cal Weaver podczas romantycznej kolacji dowiaduje się, że jego idealne życie to jedynie fasady a ukochana żona postanawia go zostawić. Musicie przyznać, że to mało przyjemny początek. Warto jednak z bohaterem zostać dłużej bo wkrótce za jego „trening” weźmie się przystojny Jacob.

***

Wymienione powyżej filmy to oczywiście mój całkowicie subiektywny przegląd  🙂 Jeżeli wpis przypadł  Wam do gustu koniecznie zajrzyjcie do kategorii Kultura. Znajdziecie tam inne podobne posty z tej tematyki. Koniecznie dajcie nam też znać, czy macie swoje sprawdzone typy? Może macie listę ulubionych filmów, które skutecznie poprawiają Wam humor? Chętnie poznamy nowe, dlatego z przyjemnością poczytamy o nich w komentarzach. 

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie (konto Karoliny, konto Kasi), Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

images.via: www.pexels.com (icon), movie posters: www.filmweb.pl (1, 2, 3)

Karolina

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Założycielka bloga zielonakaruzela.pl słynna ze słomianego zapału i odkładania wszystkiego na ostatnią chwilę. Miłośniczka klasyki i nieśmiertelnego duetu bieli z czernią. Miłośniczka podróży i kotów (idealne zadatki na starą pannę). Chorobliwa pedantka, nerwus i „człowiek lista”. Uwielbia jazdę na rowerze, czasami udaje, że biega a ostatnio odkrywa możliwości trx. Właścicielka suchej, atopowej skóry i burzy blond włosów. Jej figura to jabłko a jej odwieczną piętą achillesową jest brzuch, z którym walczy od lat. Jest w stanie zjeść żuka ale twardo twierdzi, że fasola nie nadaje się do jedzenia. Jest samozwańczą mistrzynią pakowania walizki.

Koniecznie zajrzyj też tutaj

  • Maria Skłodowska

    Brzmi zachęcająco – taka rozweselająca rozrywka w sam raz na letnie wieczory. 🙂 Mnie pasuje!

  • fantastyczne propozycje, zapiszę sobie tytuły 🙂 http://www.adriana-style.com

  • oglądałam tylko „Za jakie grzechy, dobry Boże?” 🙂

  • Anita

    Nie oglądałam żadnego z nich, ale myślę, że Twoje rekomendacje bardzo mi się przydadzą

  • Grand Budapest Hotel jest specyficzny. Mi tak średnio się podobał, ale reszta może być ciekawa 😉

  • Widziałam wszystkie, wszystkie mi się podobały, ale „Za jakie grzechy…” to chyba mój hit 🙂 Uwielbiam francuskie komedie!

  • Nie znam żadnej z tych propozycji, ale czasem mam ochotę na takie lekkie filmy – np. podczas przerwy w nauce, kiedy sesja trwa w najlepsze 😛 Najbardziej zaciekawił mnie chyba Grant Budapest Hotel – ciekawa obsada 🙂 Skoro jest wizualnym majstersztykiem, to tym bardziej przypadłby mi do gustu 🙂

    • Dla tzw. odmóżdzenia idealny będzie Kocha, lubi, szanuje 😉 Ale ile ludzi, tyle gustów 😉

    • Kochana – koniecznie nadrób tez pozostałe dwie pozycje – obiecuje, że będziesz zadowolona 🙂

  • Natalie

    Grand Budapest najbardziej estetycznym filmem jaki dane mi było oglądać <3 uwielbiam

  • Z wymienionych widziałam tylko „Za jakie grzechy, dobry Boże?” I byłam zachwycona. Duet Gosling&Stone pokochałam po „La la land”, więc „Kocha, lubi, szanuje” bardzo kusi 🙂
    Pozdrawiam!

    • Kocha, lubi, szanuje podobało mi się znacznie bardziej niż La la land, także polecam 😉

    • Moim zdaniem w „Kocha, lubi, szanuje” są dużo lepsi 🙂

  • Oglądałam „Hotel” i „Grzechy” 😉 Podobały mi się i rzeczywiście potrafią poprawić nastrój – jeśli ktoś ma zepsuty 🙂 w „grzechasz” podobała mi się najbartdziej scena nad szopką bożonarodzeniową 😀

  • „Grand Budapest Hotel” jest cudownym filmem, polecam w ogóle wszystkie filmy Wesa Andersona, tacy „Kochankowie z księżyca” też na pewno skutecznie poprawią humor 🙂

  • „Grand Budapest Hotel”, Ralph Finnes jest tu absolutnie fenomenalny, do „Kocha, lubi, szanuje” wiele razy się przymierzałam, raz, że podobno świetna komedia, a dwa – podobno niezła modowa inspiracja dla panów 😉

  • Kocha lubi szanuje – najlepszy film ever. Poprawia humor zawsze, niezależnie od tego jak dużego kalibru jest ten smutek, który ze sobą noszę. Podobnie działa dirty dancing, choć to troszkę inna liga 🙂

  • Magda

    Nie oglądałam tlyko Kocha, Lubi, Szanuje – no cóż, już wiem, co zrobię dziś wieczorem 🙂

  • strangeMaDi

    Może to i dziwny wybór ale mi zawsze poprawia humor „Ocean’s Eleven” z 2001 roku. Chyba najlepsza komediowa rola Brada Pitta, którego jestem wyznawczynią. I filmy Wood’ego Allen’a np. Hollywood Ending. A i jeszcze Step up też działa za każdym razem. 🙂

    • Ja w komediowym wydaniu uwielbiam Pitta w „Bękartach wojny” i w Przekręcie 🙂