3-ech super pomocników idealnej Pani Domu


Odkąd zaczęłam mieszkać sama (czyt. bez najukochańszych rodziców za ścianą) odkryłam istnienie wielu zajęć, które należy wykonać, aby móc w miarę normalny sposób funkcjonować w mieszkaniu. Po pierwsze, odkurzanie (częściej niż raz w miesiącu), po drugie pranie, po trzecie – prasowanie…itd. Serio, można wymieniać bez końca. Obecnie w dbaniu o domowy porządek pomagają mi..półki sklepowe, uginające się pod masą przeróżnych produktów. Dziś postaram się Wam zaprezentować 3 produkty, które w ostatnim czasie odkryłam i które pozwalają mi zapanować nad pracami domowymi.  Jeżeli jesteście zainteresowani zapraszam serdecznie do czytania dalej!

Na wstępie krótkie wyjaśnienie. Moja nieznajomość rzeczy, które „same się robiły” nie wynikała jednak z tego, że mi się nie chciało czy też mam dwie lewe ręce. Najzwyczajniej w świecie, w domu byłam zwykle gościem. Podobnie jak Karolina należałam do tych biegających miedzy szkołą, kursami językowymi czy też treningami, dzieciaków. I nie, to nie był wymysł naszych rodziców a jedynie wynik rozpierającej nas energii.

Oczywiście miałam szereg domowych obowiązków, za które  jestem teraz bardzo wdzięczna bo niezwykle ułatwiają mi obecnie życie. Wielu rzeczy nauczyła mnie oczywiście mama (głównie gotowanie za co dziękuję niezmiernie!). Jak już wspomniałam, wszystko idzie ku lepszemu i co raz pojawiają się nowe produkty, które mają nam życie ułatwić, mam wrażenie, maksymalnie. Przedstawiam Wam moje obecne TOP 3.

Zapachowe/odświeżające chusteczki Lenor

Moje najnowsze odkrycie.  Prawdziwy „świeżak” w mojej zabawie w panią domu ale już jestem nim zachwycona. W opakowaniu jest 25 chusteczek. Zapach jest bardzo intensywny i po otwarciu lepiej przechowywać je w zamkniętej torebce. Najprościej ujmując, chusteczki pachną niesamowitą świeżością.

Może to brzmi dziwnie, ale tak jest w rzeczywistości. Można ich używać na wiele sposobów, począwszy od włożenia ich do szuflad czy szafek z ubraniami, kończąc na odświeżeniu butów treningowych (co szczególnie polecam! :)) Są wyjątkowo przydatne, zwłaszcza teraz, kiedy pranie z racji na coraz zimniejsze dni, suszymy wewnątrz pomieszczeń. Jeśli włożymy taką chusteczkę w stos ubrań utrzymają świetny zapach przez długi czas.

Natomiast, jeśli macie suszarkę do ubrań to tym bardziej polecam te chusteczki, które należy wrzucić do suszarki razem z ubraniami – nadadzą suszonym ubraniom świeży zapach. Kupiłam je podczas ostatniej wizyty w Niemczech (mam ciekawe podejście do pamiątek z podróży, czyż nie? 😉 ) za ok. 2 euro. Sprawdziłam i na Allegro są dostępne bez problemu. W każdym mieście znajdują się też sklepy z chemią z Niemiec więc możecie poszukać również tam 🙂

Chusteczki wyłapujące kolor dr Beckmann

Do tego typu wynalazków podchodziłam sceptycznie a może też z lekką nutką niechęci. Zawsze myślałam, że to tylko bezsensowne wydawanie pieniędzy. Przecież jestem w miarę normalnym i myślącym człowiekiem, który potrafi odróżnić białe od kolorowych i ciemnych. Niestety, jeden jedyny raz uprałam jasne rzeczy z jasną poszewką w malutkie czerwone kwiatki. Zdarzyło się to zupełnie nieopatrznie ale efektów tego zapewne się domyślacie.

Masakra. Po tym wypadku postanowiłam, że dam szansę chusteczkom. Teraz, zawsze kiedy nie jestem pewna jakiejś tkaniny albo piorę coś pierwszy raz, zawsze (na wszelki wypadek) dorzucam taką chusteczkę do prania. O dziwo chusteczka za każdym razem niesamowicie zbiera kolor. Niemal zawsze wyjmuję ją wręcz czarną.

Może do codziennego użytku nie ma sensu ich wykorzystywać, ale w sytuacjach niewiedzy i kryzysu – szczerze polecam 🙂 Ja swoje pierwsze opakowanie zakupiłam w Niemczech ale widziałam też te chusteczki w naszych drogeriach (koszt ok. 18 zł za 24 chusteczki).

Pasta do czyszczenia piekarnika i kuchenki Astonish oven & cookware cleaner

To najlepiej wydane 7 zł w moim życiu (nie żartuję, pastę kupiłam za ok. 7 zł). Dotychczas swój piekarnik omijałam szerokim łukiem. Gdy wracam do domu po treningu,  pracy lub aerobiku nie mam siły, a już na pewno ochoty, na szorowanie piekarnika. Więc, z lekkim wstydem, ale się przyznaję.

Podjęcie tematu zajęło mi…rok (jakby co nic nie mówicie Karolinie bo może jej pęknąć żyłka na czole ze stresu – serio!). Na szczęście nie eksploatuję swojego piekarnika z zastraszającą częstotliwością więc chyba to mnie uratowało. W każdym razie, nawet po takim czasie, pasta poradziła sobie z wszelkimi przypaleniami cudownie. Bez szorowania i bez stresu! A teraz ruszt wygląda jak nowy <dumna>.

Kupiłam już ją mamie, babci i koleżankom z pracy a wieść o cudownym wynalazku niesie się dalej. Po głębszym namyślę – Karolina jeżeli to przeczytasz (a znając Ciebie to więcej niż prawdopodobne) to też Ci ją kupię (nie denerwuj się proszę tym piekarnikiem!) 😉

***

Więcej sprawdzonych rad jak radzić sobie z porządkiem i organizacją w domu znajdziecie w zakładce  Home and decor. Znajduje się też tam sporo wątków dekoracyjnych.  Mamy nadzieję, że nowa seria Wam się podoba  🙂 Koniecznie spróbujcie i dajcie nam znać co myślicie! Może sami macie jakiś niezawodnych pomocników? Jeżeli macie jakiekolwiek pytania dajcie nam znać w komentarzach.

Jeśli ktokolwiek z Was pragnie się z nami skontaktować, zapraszam do zakładki KONTAKT. Pamiętajcie też, że bez trudu znajdziecie nas na portalach społecznościowych –  Facebook’u, Instagramie, Twitter, Bloglovin’, Pineterest, Fashionlista i Tumblr.

Kasia

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Szalona miłośniczka kolorów i czekolady. Jej gorącą zwolenniczką twierdzenia, że wynalazca słodyczy powinien zostać pośmiertnie odznaczony pokojową nagrodą Nobla. Gdyby mogła jej codzienny strój nie odbiegałby daleko od tęczy. Od lat zajmująca się koszykówką i wszelkimi możliwymi odmianami sportu. Kocha wysiłek na siłowni i rolki. Boryka się z cerą mieszaną i świeceniem się w strefie T. W związku z tym sprawdziła osobiście wszystkie możliwe kosmetyki matujące. Walczy ze skłonnością do wypadania jej kruczoczarnych włosów. Jej figura w odróżnieniu od Karoliny to typowa gruszka. Nie uznaje istnienia brokułów, oliwek, rzodkiewki i marcepanu (czyli wszystkiego co szczęśliwie z jej talerza wyjada Karolina).

Koniecznie zajrzyj też tutaj